reklama

Pasażerowie murem stanęli za odrzuconym przewoźnikiem. Przedsiębiorca walczy o swe dobre imię

MAGAZYN, Wiadomości, 05.02.2024 19:47, eł

Ciąg dalszy sprawy opisanej w artykule „Wójt dyskryminuje przewoźnika? Kto teraz będzie woził mieszkańców?”

Pasażerowie murem stanęli za odrzuconym przewoźnikiem. Przedsiębiorca walczy o swe dobre imię

Od początku tego roku publiczną komunikację w gminie Wieprz obsługują dwaj przewoźnicy z Andrychowa, którzy wygrali przetarg na świadczenie tych usług – Atut-Bus oraz MK Trans. Oferty na obsługę wybranych linii złożył również trzeci przewoźnik z tego samego miasta - Mut Jan II, ale został on wykluczony z postępowania. Właściciel firmy uważa, że odbyło się to w sposób niezgodny z przepisami i zamierza dochodzić swoich praw na drodze sądowej.

Firma Mut Jan II Macieja Nadajczyka z Andrychowa była operatorem kilku linii komunikacji autobusowej w gminie Wieprz od początku istnienia na jej terenie dofinansowanego ze środków zewnętrznych transportu publicznego. Przedsiębiorca chciał obsługiwać je również w tym roku, ale choć złożył oferty w ogłoszonym przez gminę Wieprz postępowaniu przetargowym, został z niego wykluczony.

- W tym roku pani wójt wprowadziła dodatkowe kryterium, którego dotąd nie stosowała: referencje o należytym wykonywaniu usługi jako operator publicznego transportu zbiorowego z ostatnich trzech lat. W moim przypadku tylko ona mogła je wystawić. I to zrobiła, ale dała mi negatywne referencje, które automatycznie wykluczyły mnie z udziału w postępowaniu. Zupełnie nie wiem, na jakiej podstawie – mówił 18 grudnia w rozmowie z mamNewsa.pl Maciej Nadajczyk.

Przedsiębiorca tłumaczył nam wówczas, że nie otrzymał protokołów pokontrolnych, które wskazywałyby na jakieś jego uchybienia, ani też żadnych skarg na jego działalność czy - tym bardziej - wniosków o cofnięcie zezwolenia na wykonywanie transportu osób.


Z kolei wójt gminy Wieprz Małgorzata Chrapek wyjaśniała: - Wystarczy zapytać pasażerów, jakim taborem jeździ, a z jakiego miał korzystać, jaka jest jego punktualność, ile osób zabiera do busa, a ile powinien zabierać. Przeprowadzone kontrole też wykazały uchybienia. Mieliśmy multum skarg, w związku z tym dostał referencje, jakie dostał. I nie ulegną one zmianie. Żadne rozmowy z nim nie skutkowały. Co innego deklarował w ofercie, a co innego robił. On sam dobrze wie, w czym sęk. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Pod linkiem do tamtego artykułu, zamieszczonym na naszej facebookowej stronie, posypały się komentarze, w ogromnej większości będące wyrazem poparcia dla firmy Macieja Nadajczyka. Tylko jeden okazał się negatywny. Z pozostałych 62 większość miała treść bardzo krótką, ale jakże wymowną: „Murem za Mut Janem”.

Niektórzy pasażerowie napisali jednakże nieco więcej na temat usług Macieja Nadajczyka. „Gość dobrze prowadzi cały transport już od lat. Nigdy nie zawodzi. Pewnie jakiś pociotek... kupił sobie busa” - skomentował pan Rafał. „Kierowcy mili, jeżdżą bezpiecznie, bezproblemowo i przeważnie na czas” - dodał internauta imieniem Jakub.

Bardziej rozpisała się pani Maria: „Nie mam żadnych zastrzeżeń do obecnego przewoźnika. Jest w miarę punktualny, nawet przy ostatnich warunkach pogodowych spóźnienie wynosiło raptem 5-6 minut. Mój syn codziennie jeździ do szkoły busem i wszystko jest w jak najlepszym porządku i czasie. A panowie kierowcy są bardzo grzeczni”.

Zachęcony tak wieloma głosami poparcia Maciej Nadajczyk postanowił walczyć o swoje prawa, a zwłaszcza o dobre imię. - Podjąłem pewne kroki w tej sprawie, mam już interpretację prawną z kancelarii, dotyczącą nieprawidłowości popełnionych przez panią wójt. Poszły pisma do odpowiednich urzędów. Są złożone również dwie skargi na działania pani wójt, do sądu. I czekamy, bo na razie wszystko jest w toku. Do połowy lutego mamy otrzymać odpowiedzi, zarówno z sądu, jak i od wojewody małopolskiego oraz pozostałych organów, w których staraliśmy się o jakieś wyjaśnienia – mówi Maciej Nadajczyk.

Jak twierdzi przedsiębiorca, chciał również wyjaśnić sprawę z panią wójt, jednak doszedł do wniosku, iż Małgorzata Chrapek z premedytacją unika konfrontacji. - Nie stawia się nawet na umówione spotkania, na które termin sama wyznacza, powiedzmy, z miesięcznym wyprzedzeniem. Nagle na trzy dni przed wskazaną datą dzwoni, że jednak spotkania nie będzie. I nie ustala kolejnego terminu... – podkreśla Maciej Nadajczyk.

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy