reklama

Kociaki z opuszczonego domu w Andrychowie znalazły pomoc, ale wciąż czekają na adopcję

MAGAZYN, Wiadomości, 11.10.2023 18:25, eł
Każdy jest inny, czekają w różnych miejscach.
Kociaki z opuszczonego domu w Andrychowie znalazły pomoc, ale wciąż czekają na adopcję

Niedawno pisaliśmy o trudnej sytuacji kociej gromadki z pogranicza Andrychowa i Inwałdu (tutaj). Zwierzaki mieszkały w przeznaczonym do rozbiórki domu i groziło im, że na zimę zostaną bez dachu nad głową. Jedna z mieszkanek wyłapała wszystkie kocięta, których – jak się okazało – było aż osiem. Znalazła też fundacje i dom tymczasowy, które zgodziły się zapewnić im opiekę. Ale to tylko rozwiązanie na jakiś czas.

Matka kociąt należała do starszego pana, który już nie żyje. Choć pozostała bez opieki, ona i jej dzieci radziły sobie jakoś, bo miały schronienie przed deszczem i wiatrem. Kiedy jednak okazało się, że wkrótce mogą je stracić, jedna z mieszkanek, pani Joanna, postanowiła im pomóc. Z pomocą kilku innych osób wyłapała kocięta i znalazła dla nich tymczasowe wsparcie.

Chciałabym bardzo podziękować organizacjom, które zgodziły się przyjąć kociaki. To Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych i Porzuconych „Budrysek” z Żywca, Stowarzyszenie Humanitarno-Ekologiczne Dla Braci Mniejszych z Bielska-Białej, a także dom tymczasowy Koty u Oli. Jestem też bardzo wdzięczna Marzence i Asi, które pomogły mi w łapaniu kociąt oraz Sebastianowi i Weronice, którzy zawieźli je do wspomnianych fundacji – mówi pani Joanna.

W starym domu pozostała jeszcze mama kociąt, której nie udało się na razie schwytać, nawet z użyciem klatki żywołapki. Pani Joasia jednak nie rezygnuje. Nie spocznie, dopóki i kotka nie trafi do jakiegoś przyjaznego kotom miejsca.

Kocięta mają teraz ciepłe schronienia i regularne posiłki, ale czekają na adopcję. – To cudowne, śliczne kociaki. Każdy zupełnie inny. Bardzo chciałabym, aby znalazły dobre domy – podkreśla pani Joanna. – Liczę na to, że dzięki artykułowi na MamNewsa się to uda. Proszę też o choć drobne wsparcie dla tych fundacji i domu tymczasowego, które wzięły kocięta. Bo wszystkie borykają się z trudnościami, jak utrzymać swoich czworonożnych podopiecznych.

Przy okazji chcemy przypomnieć o tym, jak ważne jest kastrowanie kotek. To najłatwiejsza metoda zapobiegania kociej bezdomności. Zabieg ten można przeprowadzić nawet wtedy, gdy samica jest już w zaawansowanej ciąży. Jest to tak zwana kastracja aborcyjna. Polega ona na chirurgicznym usunięciu jajników, jajowodów oraz macicy wraz z płodami. Przeprowadzana jest w znieczuleniu ogólnym. Zarówno matka, jak i płody w jej macicy są w czasie zabiegu pod narkozą. Dzięki temu nienarodzone maleństwa umierają bez bólu.

Nie brak jest osób, które kastrację aborcyjną uważają za niehumanitarną. Ale to najlepszy sposób na to, by nie zwiększać populacji niechcianych kotów w sytuacji, gdy kotka jest już ciężarna. Warto też dodać, że po takim zabiegu nie będzie ona cierpiała katuszy z powodu utraty dzieci. Instynkt macierzyński pojawia się u niej dopiero, gdy urodzi pierwsze kocię. Natomiast odebranie jej urodzonych już maleństw może skutkować u niej traumą.





Foto: nadesłane

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy