reklama

Już drugi raz bez przerw pokonał Mały Szlak Beskidzki, by pomóc Adasiowi

, MAGAZYN, Wiadomości, 28.07.2022 22:21, eł
Ale to jeszcze nie koniec jego akcji.
Już drugi raz bez przerw pokonał Mały Szlak Beskidzki, by pomóc Adasiowi

Michał Łygan z oświęcimskiego stowarzyszenia Pozytywni wymyślił i realizuje ciekawą akcję, której celem jest pomoc niepełnosprawnemu chłopczykowi z Osieka. Chce cztery razy przemaszerować Mały Szlak Beskidzki (137 km), za każdym razem pokonując go o innej porze roku i w około 37 godzin. Ma już za sobą wiosenne i letnie przejście. To drugie zakończył w ostatnią sobotę.

Sam pomysł, by na pomoc potrzebującemu dziecku pokonać jakąś trasę nie jest może szczególnie oryginalny, bowiem w całej Polsce piechurzy i rowerzyści przebywają różne szlaki, by uzbierać pieniądze na jakiś charytatywny cel. Ale akcja Michała Łygana jedna różni się od pozostałych, bowiem nie jest jednorazowa. Składa się z czterech etapów. Michał chce przejść Mały Szlak Beskidzki cztery razy, za każdym razem o innej porze roku. Zrobił to już w maju i w lipcu, a przed sobą ma jeszcze marsz jesienny i zimowy.

Drugi etap swojej akcji „Cztery pory roku” Michał Łygan, który jest oficerem specjalnej jednostki wojskowej Nil w Krakowie, rozpoczął nocą 22 lipca. Wyruszył o 3.00 ze Straconki w Bielsku-Białej, by do celu podróży - na Luboń Wielki, czyli szczyt w Beskidzie Wyspowym, dotrzeć następnego dnia o 15.30. Cała trasa zajęła mu 36,5 godziny. Mężczyzna szedł niemal bez wytchnienia, zatrzymując się tylko na krótkie postoje, by coś zjeść i wypić.

Michał Łygan robi to, by zwrócić uwagę na trudną sytuację czteroletniego Adasia Tadycha z Osieka, o którym pisaliśmy tutaj. Chłopczyk cierpi na czterokończynowe dziecięce porażenie mózgowe oraz zespół Westa, czyli poważne zaburzenia padaczkowe.

Te przypadłości sprawiły, że chłopiec nadal nie siedzi samodzielnie i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie mógł chodzić. Ma też bardzo obniżoną odporność, przez co nawet zwykłe przeziębienie czy grypa są dla niego niezwykle groźne. W ubiegłym roku omal nie zabiło go zakażenie wirusem RSV, które u większości dzieci ma łagodny przebieg. Jego rodzice - Barbara i Krzysztof Tadychowie przez wiele dni trwali w niepewności, czy malec przeżyje…

Leczenie i rehabilitacja Adasia pochłaniają mnóstwo pieniędzy i dlatego Michał Łygan zachęca, by wszyscy, którzy kibicują mu w realizacji jego pomysłu, wpłacali dowolne datki do internetowej skarbonki utworzonej dla chłopczyka przez stowarzyszenie Pozytywni. Wpłynęło do niej już ponad 9400 zł, ale do celu brakuje jeszcze sporo. Michał założył bowiem, że uzbiera dla Adasia 20 000 zł. Czy mu się to uda? Są spore szanse, że tak. Skarbonka znajduje się tutaj.

Foto: Stowarzyszenie Pozytywni (Michał Łygan z Adasiem Tadychem)

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy