reklama

Miała 9 miesięcy, gdy ściągnęła na siebie dzbanek gorącej herbaty. Pozostały blizny i ból

, MAGAZYN, Wiadomości, 27.09.2022 19:15, eł

O wypadku Gabrysi było w 2014 roku głośno w całym Andrychowie, a nawet i poza jego granicami.

Miała 9 miesięcy, gdy ściągnęła na siebie dzbanek gorącej herbaty. Pozostały blizny i ból

Dziewięcioletnia Gabrysia z Andrychowa uwielbia malować i recytować wiersze. Lubi się uczyć, a na lekcjach zbiera wysokie oceny. Mimo to niechętnie chodzi do szkoły. Powodem są wielkie blizny, których dziewczynka bardzo się wstydzi. Przeżywa ogromny stres, gdy inne dzieci je widzą. Ale jej cierpienia nie są tylko natury psychicznej. Blizny nadal sprawiają dziewczynce ból.

To był straszny wypadek, który może się zdarzyć w każdym domu. Wystarczyła chwila nieuwagi, by dziewięciomiesięczna wówczas Gabrysia Czepiec z ulicy Olszyny w Andrychowie doznała poważnych poparzeń. Dziewczynka nie chodziła jeszcze samodzielnie, lecz w chodziku śmigała po całym mieszkaniu tak, że trzeba było mieć oczy dookoła głowy, by śledzić każdy jej ruch. W pewnym momencie pociągnęła za obrus i ściągnęła stojący na stole dzbanek z gorącą herbatą. Wprost na siebie...

Oparzenia objęły 18 procent powierzchni jej ciała - brzuszek i obie nogi. Wykonane po wypadku przeszczepy skóry nie rozwiązały problemu. Gabrysi pozostały ogromne, bolesne blizny ze skłonnością do przerastania. Co gorsza, pojawiły się u niej przykurcze bliznowate. Powstają one wtedy, gdy zabliźniona tkanka pociąga brzegi skóry do siebie. Takie zmiany nie są jedynie problemem natury estetycznej, przykurcze powodują bowiem ograniczenia ruchu i ból. Sprawiają, że dziewczynka nie może brać udziału w pewnych zabawach i czuje się przez to trochę odrzucona przez rówieśników. Bardzo bolesne jest dla niej nawet dłuższe chodzenie.


Ponadto Gabrysia wstydzi się zakładać krótkie spodenki czy spódniczki, które odsłaniają jej pokryte bliznami nogi. - To przecież dziewczynka, chciałaby ładnie wyglądać – mówi jej mama, Grażyna Czepiec.

Gabrysia cały czas jest pod opieką lekarzy i przechodzi różne zabiegi, które mają ułatwić jej życie. Ale ostatnią operację miała w 2018 roku. Potem planowane były kolejne, ale zanim jej mamie udało się ubierać na nie pieniądze, zaczęły mnożyć się inne problemy. U pani Grażyny (która samotnie wychowuje córeczkę) wykryto chorobę nowotworową. - Musiałam ratować siebie i przerwałam terapię Gabrysi – wyznaje kobieta. Andrychowianka najpierw zmagała się z rakiem węzłów chłonnych, potem z nowotworem piersi... Sytuacji nie ułatwiała też pandemia koronawirusa.

Pani Grażyna nadal leczy się onkologicznie, ale czuje się już na tyle dobrze, że wznowiła wysiłki, by pomóc Gabrysi uporać się z bólem i szpecącymi bliznami. - Pojechałam z nią do doktor Anny Chrapusty, która powiedziała, że wszystko da się zrobić w dwóch etapach. Termin pierwszej operacji moja córeczka ma wyznaczony już na 1 października. To będzie między innymi wycięcie blizny, którą ma na brzuszku i zszycie, tak że pozostanie tylko kreska – wyjaśnia kobieta.

Niestety, na operacje dziewczynki wciąż jeszcze brakuje jej sporo pieniędzy. Dzięki założonej kilka miesięcy temu zbiórce na portalu zrzutka.pl udało się uzbierać około 2,5 tys. zł. A potrzeba jeszcze 16 tys. zł. Kto chciałby pomóc i wpłacić choć drobny datek, może to zrobić tutaj.


Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy