reklama

Ciężko przeszła COVID-19. Od wielu miesięcy jest w śpiączce

, MAGAZYN, Wiadomości, 25.09.2022 16:50, eł

Dzieci walczą o jej powrót do zdrowia i sprawności.

Ciężko przeszła COVID-19. Od wielu miesięcy jest w śpiączce

Najpierw na COVID-19 zachorował jej syn Tomek, potem ona zaraziła się od niego. Chociaż cierpiała na astmę, nikt nie spodziewał się, że tak ciężko przejdzie chorobę. Była przecież taka silna i pełna energii... Z grypą nigdy nie kładła się do łóżka. Ale zakażenia koronawirusem omal nie przypłaciła życiem. Nie umarła, lecz zapadła w śpiączkę...

Magdalena Dzidek ze Skawinek czekała na termin szczepienia przeciwko COVID-19, który miała wyznaczony na koniec listopada ubiegłego roku. Zanim jednak nadszedł ten dzień, na COVID-19 zachorował jej najstarszy syn i kobieta została skierowana na kwarantannę. - Zrobiła test na koronawirusa, ale wynik był negatywny. Nie miała ze mną kontaktu, zanim ja zachorowałem. Z pracy przyjeżdżała do domu tylko na weekendy. Ale kwarantannę musiała odbyć razem z nami. I wtedy się ode mnie zaraziła. Po paru dniach pobytu w domu zaczęła się źle czuć.. – wspomina dziewiętnastoletni Tomek Dzidek.

On sam też przechodził COVID-19 ciężko, lecz u jego mamy objawy choroby rozwijały się znacznie szybciej. Najpierw kobieta uskarżała się na ból głowy oraz mięśni, katar i kaszel. Potem doszła do tego wysoka gorączka, pojawiły się duszności. Magdalena zaczęła też pluć krwią. - Robiliśmy jej okłady, ale gorączka nie odpuszczała. W końcu musieliśmy wezwać karetkę pogotowia – opowiada Tomek. W nocy z 4 na 5 grudnia 2021 roku Magdalena trafiła do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wadowicach, skąd jednak została odesłana do Suchej Beskidzkiej. W wadowickim szpitalu nie było wtedy wolnych miejsc na oddziale covidowym.

- Mieliśmy z nią kontakt jeszcze tylko przez dwa dni. Mama była pod tlenem, więc nie za bardzo mogła rozmawiać przez telefon, ale pisała do nas SMS-y. Twierdziła, że ma zapalenie płuc. Szóstego grudnia dostaliśmy od niej ostatnią wiadomość. Potem dowiedzieliśmy się w szpitalu, że mama zapadła w śpiączkę, ma niewydolność serca i niedotlenienie mózgu... Byliśmy w szoku, nie mogliśmy spać ani jeść. Myśleliśmy, że mama wkrótce wróci do domu, a tu nagle taka wiadomość.. – mówi nastolatek.

Od czerwca tego roku Magdalena przebywa w Centrum Rehabilitacji w Sawicach, na granicy wschodniego Mazowsza i Podlasia. Zanim tam przyjechała, była cały czas pod respiratorem, podpięta do urządzeń monitorujących jej stan. Teraz oddycha już samodzielnie, a zagrożenie jej życia minęło. Ale jest przykuta do łóżka. Nie chodzi, nie mówi, wykonuje tylko nieznaczne ruchy rękami.

- Postępy robi niewielkie, jednak każdy jest dla nas bardzo ważny. Bo widać, że nas rozpoznaje, uśmiecha się na nasz widok. Trudno powiedzieć, ile rozumie z tego, co do niej mówimy. Ale kiedy prosimy, żeby się uśmiechnęła czy podniosła rękę, zawsze to robi. To niby tak mało, a mimo wszystko bardzo dużo – cieszy się jej syn.

Tomek jest najstarszy z trójki rodzeństwa, jednak wciąż jeszcze się uczy. Ma osiemnastoletniego brata Darka i szesnastoletnią siostrę Kasię, którzy wyjechali niedawno do Niemiec, gdzie mają ojca. On sam został w kraju, by móc opiekować się mamą. Martwi go jej przyszłość, bo tylko przez rok pobyt Magdaleny w Centrum Rehabilitacji ma być finansowany przez NFZ. Z tego okresu upłynęły już trzy miesiące. Za każdy kolejny „ponad limit” trzeba będzie płacić niebagatelne sumy. A już wiadomo, że rehabilitacja kobiety potrwa znacznie dłużej niż rok.

Jedyną szansą na to, by dzieci mogły opłacić dalszą jej rehabilitację w placówce, jest zbiórka pieniędzy na portalu Siepomaga.pl, która niedawno ruszyła. Odbywa się ona tutaj. Pomożecie trójce nastolatków w walce o zdrowie i sprawność matki?

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy