reklama

Podpalił dom, by zemścić się na babci. Od poparzeń zmarła jego matka

, Na sygnale, Wiadomości, 10.05.2022 20:35, eł
Groziło mu dożywocie, trafi za kratki na zaledwie dwa i pół roku.
Podpalił dom, by zemścić się na babci. Od poparzeń zmarła jego matka

Ta sprawa wstrząsnęła całym Nidkiem. Młody mężczyzna podpalił dom, w którym mieszkał razem z rodzicami i babcią. Sam tylko patrzył, jak rozprzestrzenia się ogień, a potem ze śmiechem wyskoczył przez okno, pozostawiając rodzinę w płonącym budynku. W wyniku doznanych wówczas poparzeń zmarła jego mama. Młodzieniec trafi za kratki na zaledwie dwa i pół roku.

W poniedziałek (9 maja) w krakowskim sądzie rozpoczął się proces 21-letniego Grzegorza J., który spalił rodzinny dom w Nidku i doprowadził do śmierci swej matki. Do ogłoszenia wyroku ma dojść dopiero za dwa tygodnie, ale już wiadomo, że kara ma będzie bardzo niska – tylko dwa i pół roku więzienia. Biegli uznali bowiem, że młodzieniec działał w stanie znacznie ograniczonej poczytalności.

Do tragicznego w skutkach pożaru doszło nocą, 13 października minionego roku w Nidku. Wieczorem rodzice Grzegorza, Edyta i Henryk J. spędzali czas na ganku swojego domu, rozmawiając i pijąc piwo. Syn im towarzyszył, ale sam nie sięgał po dostępne trunki. Późną nocą, gdy jego rodzice udali się już na spoczynek, Grzegorz wrócił do ganku, gdzie około 2.00 podpalił reklamówkę, do której domownicy wrzucali wcześniej niedopałki papierosów i inne odpady. Wisiała ona na oparciu krzesła, tuż przy ścianie wyłożonej drewnianą boazerią. Ogień zaczął się rozprzestrzeniać, ale Grzegorz nie zrobił nic, aby go ugasić. Położył się i spokojnie obserwował płomienie. Potem, gdy w domu zaczęło się robić duszno od dymu, otworzył okna, by przewietrzyć pomieszczenia.

Nie zaalarmował śpiących rodziców ani babci mieszkającej na parterze. Jego ojciec obudził się około 3.00. Zobaczył światło, wstał, żeby je zgasić i wtedy zobaczył ogień, który ogarnął już boazerię na ścianach ganku. Henryk zaczął krzyczeć, by obudzić innych i pobiegł po czajnik, z nadzieją, że wodą z niego zdoła ugasić płomienie. Tak się jednak nie stało. W końcu poniechał dalszych prób i ruszył do sąsiadów po wsparcie. Jego żona Edyta wołała, by ktoś pomógł jej wydostać się na zewnątrz. Lamentowała, że sama nie zdoła wyjść. Syn zapewne słyszał jej krzyki, ale nie próbował jej pomóc. Ze śmiechem wyskoczył przed okno, najwyraźniej zadowolony z dzieła zniszczenia, które zapoczątkował.

Sąsiadka, która usłyszała jego radosne okrzyki, zadzwoniła po straż pożarną. Druga kobieta z sąsiedztwa odważyła się wejść do płonącego domu. Razem z Henrykiem wyprowadziła z niego babkę Grzegorza Irenę J. Ale do jego matki dostali się dopiero strażacy, którzy przyjechali o 3.19. Wynieśli z budynku ciężko już poparzoną Edytę. Kobietę najszybciej, jak to było tylko możliwe, przetransportowano do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, ale jej życia nie udało się uratować. Edyta J. zmarła w dwa dni po pożarze...

Gdy prokuratura zakończyła śledztwo w tej sprawie, Grzegorz J. usłyszał zarzut spowodowania obrażeń skutkujących śmiercią matki, a także narażenia pozostałych domowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za te czyny groziło mu nawet dożywocie.

Młodzieniec przyznał się do winy, przeprosił też za swój czyn. Apelował o łagodny wymiar kary i „zrozumienie”. Wyznał, że spowodował pożar, by zemścić się na babce za to, iż często go krytykowała. Jak twierdzi, nie chciał śmierci swej matki, aczkolwiek nie zrobił nic, by ją uratować... Otwarcie mówił o tym, że pożar sprawił mu radość, bo dał mu możliwość obserwowania na żywo tego, co dotąd oglądał tylko w telewizji – akcji służb ratunkowych. Przyznał też, że widok ognia działa na niego uspokajająco.

Rodzina nie złożyła obciążających go zeznań. Jego ojciec skorzystał z prawa odmowy ich składania, babcia zaś powiedziała tylko, że nie miała z wnukiem konfliktu. Poprosiła jednak o to, by Grzegorz po odbyciu kary więzienia dostał nakaz opuszczenia rodzinnego domu...


Foto: OSP w Gierałtowicach

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Edward, 10.05.2022 21:22

Nadzwyczajna kasta.