reklama

Dyrektorka chce się pozbyć cenionych nauczycieli. Rodzice stają w ich obronie

, MAGAZYN, Wiadomości, 19.05.2022 20:50, Edyta Łepkowska
W wadowickiej "dwójce" źle się dzieje.
Dyrektorka chce się pozbyć cenionych nauczycieli. Rodzice stają w ich obronie

Do niepokojącej sytuacji doszło w Szkole Podstawowej nr 2 im. Marii Konopnickiej w Wadowicach. Nowa dyrektorka, która na czele placówki stoi od początku tego roku szkolnego, wytypowała do zwolnienia czworo nauczycieli. Wszyscy od lat tam pracują, są lubiani przez uczniów, cieszą się dobrą opinią rodziców. Mało tego, troje z nich jest jedynymi osobami, które nauczają w tej szkole swoich przedmiotów.

Wielu rodziców ta sytuacja ogromnie martwi, uważają bowiem, że „odstrzał” aż tylu dobrze znanych uczniom nauczycieli odbije się negatywnie na ich samopoczuciu, a co za tym idzie – również na postępach w nauce. - W szkole jest tylko jedna nauczycielka chemii, jedna germanistka i jeden pan, który uczy techniki oraz plastyki, a także prowadzi zajęcia z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego, które przygotowują do sprawdzianu na kartę rowerową. Kiedy te osoby odejdą, zastąpią je zupełnie nowe, z innych placówek, obce dla uczniów. To prawie jak przejście do nowej szkoły, a przecież takie diametralne zmiany zawsze wiążą się z dużym stresem dla dzieci – twierdzi mężczyzna, którego pociecha uczęszcza do wadowickiej Szkoły Podstawowej nr 2.

Nauczyciele wytypowani do zwolnienia są lubiani przez uczniów i cieszą się bardzo dobrą opinią ich rodziców. Tylko jeden z nich, uczący plastyki i techniki, wzbudza nieco mieszane uczucia. Jednak znacznie więcej osób go chwali niż wyraża jakiekolwiek zastrzeżenia odnośnie jego metod nauczania, a i te nie są dużego kalibru. Niektórzy uważają mianowicie, że zbyt wysoko stawia dzieciom poprzeczkę, choć nauczane przez niego przedmioty nie zaliczają się to tych wiodących. Ale to jedyne uwagi do jego pracy, z jakimi się spotkaliśmy. Natomiast w przypadku trzech nauczycielek, których dyrektorka również zamierza się pozbyć, nic nie wzbudza nawet takich obiekcji. - Moim zdaniem chodzi tutaj o konflikt personalny. Te osoby z jakichś względów nie podobają się pani dyrektor, nie pasują do jej wizji – mówi ojciec jednego z uczniów.


Rodzice podkreślają, że szczególnie dziwi ich decyzja o zwolnieniu nauczycielki chemii, która w tym roku jest wychowawczynią bodaj najtrudniejszej klasy w szkole. - To są w większości dzieci z różnymi problemami, dysfunkcjami. Inaczej mówiąc, nie są tak sprawni intelektualnie, jak ich rówieśnicy. Poprzedni wychowawcy szybko kapitulowali. Pani Ania jest szóstą osobą, która podjęła się wychowawstwa w tej klasie i – jak się okazuje – najlepszą. Dokonała niemożliwego i sprawiła, że dzieci radzą sobie znacznie lepiej niż dotychczas, stały się bardziej zaradne i komunikatywne – twierdzi jedna z matek.

Wszystkie osoby wytypowane do zwolnienia są nauczycielami mianowanymi. A to oznacza, że nie tak łatwo jest się ich pozbyć. Według artykułu 20. Karty Nauczyciela zwolnienie takich pracowników jest możliwe wyłącznie w razie likwidacji szkoły, jej części lub zmniejszenia liczby klas. Ewentualnie w przypadku, gdy następują takie zmiany w planie nauczania, które uniemożliwiają dalsze zatrudnianie tych osób w pełnym wymiarze godzin. W przypadku Szkoły Podstawowej nr 2 od nowego roku szkolnego rzeczywiście będzie nieco mniej oddziałów niż obecnie. Ale ubędzie tylko jedna klasa. Zdaniem rodziców, nie jest to wystarczający powód, by zwolnić czworo nauczycieli. Nie popierają tego kroku również związki zawodowe.

Jednak dyrektorka Gabriela Kwarciak pozostaje nieugięta. Nie chce też wyjaśnić powodów swojej decyzji. Na nasze pytania odpowiedziała bardzo krótkim e-mailem: „Zgodnie z artykułem 68 ust. 5 Ustawy Prawo Oświatowe z dnia 14 grudnia 2016 r. (Dz.U. 2021.1082 t.j) dyrektor placówki oświatowej uprawniony jest do planowania organizacji pracy szkoły i ma prawo do wykonywania ruchów kadrowych. Każda taka decyzja jest uzasadniona i musi przejść odpowiednią ścieżkę administracyjną oraz być zatwierdzona przez organ prowadzący szkołę. Zapewniam, że podejmując każdą decyzję kieruję się przede wszystkim dobrem szkoły i uczniów. Natomiast nie jestem upoważniona, aby w mediach wyjaśniać sprawy kadrowe dotyczące konkretnych osób. Z każdym z moich pracowników rozmawiam otwarcie w miejscu pracy. Dla każdego pracownika drzwi mojego gabinetu są otwarte."

Do tematu powrócimy.

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy