reklama

Cmentarne dylematy. Jedni skarżą się na zamkniętą bramę, inni to chwalą

, MAGAZYN, Wiadomości, 27.04.2022 20:00, eł
Decyzja zarządcy nekropolii rozwiązała jeden problem, ale stworzyła drugi.
Cmentarne dylematy. Jedni skarżą się na zamkniętą bramę, inni to chwalą

Odkąd sarny odkryły bogactwo smaków dostępnych na cmentarzu komunalnym w Kętach, zaczęły go często odwiedzać i czynić tam istne dzieło zniszczenia. Potrafiły doszczętnie ogołocić groby z tych kwiatów i roślin ozdobnych, które szczególnie przypadły im do gustu. Zostawiały też niezbyt aromatyczne ślady swej bytności. Mieszkańcy skarżyli się na ich działalność, co zaowocowało zamknięciem bramy, którą zwierzyna wchodziła na teren nekropolii. Ale i to nie jest satysfakcjonującym rozwiązaniem...

Jak się okazuje, nie brak ludzi, którym zamknięta brama utrudnia życie. Chodzi zwłaszcza o osoby starsze lub niepełnosprawne, które mają trudności z poruszaniem się i problem sprawia im nadkładanie drogi, by wejść na cmentarz boczną furtką. - Aż przykro patrzeć na seniorów z balkonikami, przeciskających się między grobami, by jak najbardziej skrócić sobie trasę – twierdzi pani Magdalena z Kęt.

Inni jednak chwalą decyzję o zamknięciu dużej bramy, podjętą przez zarządzające nekropolią Przedsiębiorstwo Komunalne Komax. - Nie tylko jedna furtka jest otwarta. Lepiej, żeby było tak nadal, niż ciągle sprzątać po sarnach. Do tego zwierzęta niszczą nagrobki. Jeśli znów będą wchodziły swobodnie na cmentarz, ludzie zaczną krzyczeć, że mają straty – uważa pani Dorota.

Ale wiele jest głosów, iż brama powinna być otwarta przynajmniej w godzinach pracy Komaxu. Z kolei inni twierdzą, że to nic da, ponieważ sarny wchodziły na cmentarz również w ciągu dnia. - Wejdą, a później nie będą mogły wyjść i zrobią sobie krzywdę. Albo będą goniły w szoku że nie mogą się wydostać. Widziałam kiedyś taką sytuację, jak sarna nie mogła wyjść, więc biła głową w mur. A może też na człowieka wpaść, a to nie będzie śmieszne – argumentuje pani Anna z Kęt.

Są też osoby, które twierdzą, iż można by już było zaryzykować otwarcie bramy na stałe, ponieważ cmentarz wabił zwierzęta tylko wtedy, kiedy trudno było im znaleźć coś jadalnego na łąkach i w lesie. Teraz, kiedy nie brak już trawy, a drzewa i krzewy wypuszczają smakowite młode liście, nekropolia z pewnością straci na atrakcyjności i sarny nie będą jej odwiedzać. - Sama doświadczyłam, jak posiliły się wieńcami i tulipanami na grobach mojego taty i dziadka. Ale to było wczesną wiosną, a teraz, jak sądzę, zwierzęta nie mają już powodu, by zaglądać na cmentarz – uważa pani Jadwiga.


Foto: Facebook/Mieszkańcy Gminy Kęty

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy