reklama

Zostali bez możliwości dojazdu do pracy i szkół. Przewoźnik się wycofał

, Gospodarka, Wiadomości, 07.12.2021 15:27, eł

Teraz apelują do samorządu o zorganizowanie transportu gminnego.

Zostali bez możliwości dojazdu do pracy i szkół. Przewoźnik się wycofał

Na początku grudnia przewoźnik, który przez wiele lat jeździł na trasie między Lgotą a Wadowicami, zdecydował się zrezygnować z nierentownej linii. Dla mieszkańców był to wielki cios – z dnia na dzień zostali pozbawieni możliwości dojazdu do pracy czy szkół. Zaapelowali o pomoc do władz gminy, licząc na to, że włodarze nie zostawią ich bez pomocy.

W ubiegłym miesiącu gmina Tomice uruchomiła pierwszą linię gminnej komunikacji. Kursuje ona do Radoczy, bowiem w tej miejscowości już od lat mieszkańcy borykali się z okresowym brakiem transportu innego niż prywatne samochody. Linię obsługuje PKS w Pszczynie, który w ramach finansowanych przez gminę kursów przewozi ludzi tylko między Radoczą a Tomicami. Ale ponieważ tymi samymi autobusami jeździ również (ale już komercyjnie) do Wadowic, pasażerowie mogą i tam dojechać. Wygląda to tak, że z Radoczy do Tomic podróżują za darmo, a stamtąd do Wadowic za 2 zł. Oczywiście, tak samo jest w przypadku kursów w drugą stronę.

Mieszkańcy Lgoty mają nadzieję, że władze gminy zorganizują podobną linię komunikacyjną do ich miejscowości. Napisali w tej sprawie petycję, którą podpisało ponad 200 osób. Rozwiązanie, które sugerują, to dla nich ostatnia deska ratunku, ponieważ 2 grudnia jedyny prywatny przewoźnik, który jeździł do ich miejscowości, zrezygnował z kontynuowania przewozów na tej trasie. Jak stwierdził, były one kompletnie nieopłacalne, gdyż busami podróżowało zbyt mało pasażerów. Petycję podpisali nie tylko mieszkańcy Lgoty, ale również Witanowic, bowiem i oni korzystali z kursów przewoźnika, który się wycofał.

Wójt gminy Tomice Witold Grabowski zapewnia, że rozpoczął już działania, które mają doprowadzić do zorganizowania dla nich transportu zbiorowego. Pierwszym krokiem było spotkanie z przewoźnikiem, który dotychczas kursował na tej trasie. - Obecnie jesteśmy na etapie zbierania informacji, ile faktycznie osób jeździ. Bo to, co przekazali nam mieszkańcy, zanim jeszcze napisali petycję, a to, co powiedział przewoźnik, to dwie zupełnie inne liczby. Robimy mapę, jaką przygotowaliśmy wcześniej dla Radoczy, na której zaznaczmy uczniów dojeżdżających do szkół średnich, dorosłych, którzy potrzebują dostać się do pracy i pozostałych. Bo choć petycję podpisało ponad 200 osób, to proszę mi uwierzyć, tymi busami nigdy tyle nie jeździło. Na pewno nie codziennie – mówi włodarz.

Jak dodaje, w Radoczy wojnę o zorganizowanie przewozów robili niemal wszyscy mieszkańcy, choć tak naprawdę tylko garstka z nich korzysta z transportu zbiorowego. - Sprawę komplikują szkoły średnie. Nie zdawaliśmy sobie wcześniej sprawy z tego, że nie wszyscy uczniowie dojeżdżają na siódmą czy ósmą. Część z nich zaczyna zajęcia o dziewiątej, dziesiątej, a nawet jedenastej. Sądziłem, że można ich wszystkich będzie przewieźć jednym busem, co teraz okazuje się zupełnie niemożliwe. Ciężko to będzie zorganizować – podkreśla Witold Grabowski.

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy