reklama

W Andrychowie i okolicach ruszyły już kontrole tego, co spalają mieszkańcy

, Gospodarka, Wiadomości, 19.10.2021 19:45, eł

Na razie tylko z lądu, bez użycia dronów.

W Andrychowie i okolicach ruszyły już kontrole tego, co spalają mieszkańcy

Sezon grzewczy rozpoczął się w tym roku wyjątkowo wcześnie, toteż andrychowscy strażnicy miejscy mają już pełne ręce roboty z kontrolami palenisk. Na razie jednak nie ujawnili łamania przepisów uchwały antysmogowej, jeśli nie liczyć jednego przypadku, na który natknęli się jeszcze latem.

Dotyczył on zakładu ogrzewanego kotłem na przepalony olej. - Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jest to niedopuszczalne. Piec nie miał żadnej legalizacji i nie mógł być dopuszczony do obrotu - podkreśla komendant Straży Miejskiej w Andrychowie Krzysztof Tokarz. Właściciel firmy został ukarany mandatem w maksymalnej dopuszczalnej za takie przewinienie wysokości, wynoszącym 500 zł. Gdyby w czasie powtórnej kontroli okazało się, że piec nadal jest użytkowany, sprawa zostałaby skierowana do sądu, a wtedy kara mogłaby wynieść do 5000 zł. Jednak właściciel zdemontował trefny kocioł, zanim strażnicy wybrali się do niego z ponowną wizytą.


Kontrole palenisk prowadzone są na podstawie zgłoszeń, a także rocznego planu. Te planowe odbywają się wyrywkowo. Zgodnie z programem ochrony powietrza, musi ich być przynajmniej 200 w roku, aczkolwiek z reguły jest ich znacznie więcej. - Kontrole planowe prowadzimy również w oparciu o zgłoszenia, ale także na podstawie bazy kotłów w domach jednorodzinnych, którą urząd dysponuje. Robimy je głównie tam, gdzie dużo jest pieców bezklasowych na paliwa stałe. W gminie jest ich jeszcze około dwóch tysięcy – informuje Krzysztof Tokarz.

Jak wygląda taka kontrola? Odbywa się ona zawsze w obecności właściciela lub pełnoletniego mieszkańca nieruchomości. Strażnicy miejscy sprawdzają, jak wyglądają miejsca składowania opału, zwracają uwagę na to, co jest gromadzone w pobliżu kotła, zaglądają do palenisk, a ponadto żądają okazania świadectwa jakości wykorzystywanego paliwa. - Każdy, kto dokonuje zakupu opału w hurtowni bądź u jakiegoś pośrednika, musi uzyskać od sprzedającego takie świadectwo. Gdy je zobaczymy, mamy pewność, że węgiel spalany w danym kotle jest paliwem dopuszczonym do obrotu – mówi komendant Straży Miejskiej.

Tam, gdzie istnieją uzasadnione podejrzenia, że dochodzi do spalania odpadów, pobierane są próbki popiołu do badań w laboratorium. Strażnicy mogą bowiem sprawdzić zawartość popielnika. Jeśli w popiele zauważą fragmenty folii aluminiowej czy innych materiałów, których nie powinno tam być, mają powód do tego, by pobrać próbkę. - Robią tak również, gdy wokół kotła centralnego ogrzewania znajdują się odpady, które nie są posortowane i przygotowane do oddania. Zdajemy sobie sprawę, że mieszkańcy gromadzą w kotłowniach śmieci, ale zwykle od razu je segregują w różnych pojemnikach czy workach. Jeśli nie są one posegregowane, budzi to podejrzenia, że mogą one służyć do termicznego przekształcania - wyjaśnia Krzysztof Tokarz.

Próbki pobierane są także wtedy, gdy jakaś posesja powtarza się w zgłoszeniach mieszkańców jako miejsce, gdzie prawdopodobnie dochodzi do spalania odpadów. Jak jednak się okazuje, domy z najbardziej dymiącymi kominami niekoniecznie są tymi, w których rzeczywiście ludzie palą śmieci w piecach. - Większość zgłoszeń dotyczy budynków ogrzewanych kotłami bezklasowymi, a w momencie rozpalania w takim piecu następuje znaczne zadymienie. Często też mieszkańcy, chcąc przyspieszyć rozpalanie, wrzucają do paleniska zbyt dużo opału, przez co dochodzi tam zbyt mało powietrza, spalanie jest nieefektywne, powstają kłęby dymu, a w domu bynajmniej nie udaje się uzyskać pożądanej temperatury – mówi komendant.

Krzysztof Tokarz tłumaczy, że w przypadku pieców z podajnikami klasy piątej i wyższej, spalana jest bardzo mała ilość węgla, ale w wysokiej temperaturze, dzięki czemu dym unoszący się z komina jest prawie niewidoczny. Komendant przypomina również, iż kotły starego typu, bezklasowe, można użytkować jeszcze tylko do końca przyszłego roku.


Foto: Smog nad Andrychowem

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Zakolog, 19.10.2021 19:39

Panie Komendancie bardzo proszę o kontrolę w andrychowskiej elektrociepłowni – palą tam pieniędzmi andrychowskich podatników, a ostry zapach utraconych szans rozwojowych roznosi się po całej okolicy.