reklama

Pracownicy muzeum papieskiego chcą odwołania dyrektora. Czują się mobbingowani

, Polityka, MAGAZYN, Wiadomości, 28.10.2021 20:00, Edyta Łepkowska

Szef placówki zapewnia z kolei, że ich zarzuty daleko odbiegają od faktów.

Pracownicy muzeum papieskiego chcą odwołania dyrektora. Czują się mobbingowani

Ksiądz Łukasz Piórkowski, znany swego czasu jako sympatyczny kapłan prowadzący program telewizyjny dla dzieci „Ziarno”, od niespełna dwóch lat jest dyrektorem Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach. Dla pracowników tej instytucji okazał się – jak twierdzą – szefem nader surowym, wręcz bezwzględnym. Naraził im się do tego stopnia, że chcą jego odejścia.

Nikt z nas nigdy, w żadnym wcześniejszym miejscu pracy nie doświadczył tyle złego, co w ciągu ostatniego roku rządów Księdza Dyrektora ” – napisali w apelu z prośbą o pomoc, rozesłanym do różnych instytucji. – Nie godziny się na to, by placówką kierowała osoba, która działa wbrew wszystkim założeniom misji, do pełnienia której powołane zostało muzeum oraz jest zaprzeczeniem wartości, o których wielokrotnie wspominał św. Jan Paweł II”. Pismo jest anonimowe, jednakowoż rozmawialiśmy z osobą zatrudnioną w muzeum, aby dowiedzieć się, czy jest w nim choć jota prawdy. Z jej słów wynika, że wszystkie wymienione w liście zarzuty pod adresem księdza Łukasza Piórkowskiego są jak najbardziej uzasadnione. Mało tego, jej zdaniem to zaledwie wierzchołek góry lodowej…

Żyjemy w ciągłym strachu!

Co zarzucają pracownicy dyrektorowi? „Od wielu miesięcy funkcjonujemy w ciągłym strachu o stabilność naszego zatrudnienia oraz o atmosferę pracy, która z każdym kolejnym tygodniem staje się coraz trudniejsza do wytrzymania. Na naszych oczach zatrudnienie w placówce straciło blisko 50 osób, poczynając od przewodników, z którymi dyrektor nie przedłużył umów na świadczenie usług przewodnickich, a kończąc na etatowych pracownikach działów merytorycznych i technicznych” – twierdzą.

Jak piszą, dyrektor między innymi dwukrotnie wymienił swoich zastępców (w sumie cztery osoby), którzy nie sprostali jego wymaganiom. A z powodu coraz gorszej atmosfery pracy odeszła jedyna zatrudniona w muzeum osoba z tytułem doktora, która wiele wnosiła w funkcjonowanie placówki. Zwolnieni zostali wykwalifikowani pracownicy z wieloletnim stażem. Również osoba, która jako jedyna w całym zespole szczyciła się wykształceniem muzealniczym. Decyzją księdza Piórkowskiego nie przedłużono jej umowy.

Ksiądz Dyrektor wymaga od nas gotowych rozwiązań i zleca nam wykonywanie czynności za zwolnionych pracowników. Nie jesteśmy w stanie sprostać tym wymaganiom, szczególnie teraz, gdy zwolnieni zostali pracownicy techniczni, w tym informatyk, który zarządzał multimediami na wystawie stałej, naszym sprzętem IT w biurze, w kasach i sklepie” – żalą się pracownicy.

Zaniedbania i nadużycia?

W swym piśmie podważają też zdolności i kwalifikacje duchownego do zarządzania muzeum. Prócz tego wypunktowali niektóre z wydatków poczynionych przez księdza Piórkowskiego, które określają jako „spektakularne zaniedbania i nadużycia”. Chodzi na przykład o zakup programu do zarządzania, sfinansowanego ze środków gminy Wadowice, który jest w muzeum już od roku, a do tej pory nie został wdrożony. Pracownicy są też zbulwersowani wymianą całego niemal wyposażenia w biurze na bardziej luksusowe oraz nabyciem sprzętu komputerowego i telefonicznego najnowszej generacji na potrzeby kadry zarządzającej. Tym bardziej, że urządzenia te nie są obecnie wykorzystywane.


W muzeum pod kierownictwem Księdza Dyrektora Piórkowskiego nie ma miejsca na dialog między przełożonym a pracownikami, co wpływa na jakość pracy oraz panującą w placówce atmosferę. Dyrektor w stosunku do nas jest bezwzględny, nie potrafi spokojnie i rzeczowo rozmawiać i wyjaśniać spraw, jest zamknięty na wszelkie zgłaszane przez nas propozycje (…) Nie chcemy pracować w takich warunkach. Czujemy się mobbingowani, zastraszani i co rusz słyszymy, że jeśli nie podoba nam się to, jak aktualnie jest zarządzane muzeum, możemy się zwolnić” – twierdzą. Dodają, że pisma nie odważyli się podpisać nazwiskami, w obawie przed reperkusjami.

Radny nie zdążył przeanalizować…

Swój list wysłali między innymi do Kurii Metropolitarnej w Krakowie, Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu oraz członkini Zarządu Województwa Małopolskiego Iwony Gibas. Ale jedynym adresatem, o którym wiadomo, że na pewno odebrał pismo, jest radny wojewódzki Rafał Stuglik, przewodniczący komisji kultury w sejmiku województwa, a także wiceprzewodniczący rady Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II. Dlatego zwróciliśmy się do niego z pytaniem, czy zamierza coś zrobić, by pomóc pracownikom placówki.

Rafał Stuglik stwierdził, że nie może ich pismu nadać biegu formalno-prawnego, ponieważ jest to anonim. Dociekaliśmy jednak, czy radny spróbuje przynajmniej zapoznać się z sytuacją w muzeum i sprawdzić, ile prawdy kryje się w zarzutach wyszczególnionych przez pracowników. – Z uwagi na to, że ja to pismo dostałem całkiem niedawno, jeszcze dokładnie go nie przeanalizowałem. Wprawdzie ono już od jakiegoś czasu czekało na mnie w urzędzie, ale nie miałem okazji go odebrać. Znam główne zarzuty w nim podnoszone, jednak co do innych działań, to mam jeszcze trochę czasu, by dogłębnie zapoznać się ze sprawą – powiedział wymijająco.

Dyrektor komentuje

Rozmawialiśmy również z dyrektorem muzeum. Ksiądz Łukasz Piórkowski zapewnia, że zarzuty wymienione w skardze są nieprawdziwe i nie mają żadnego potwierdzenia w procedurach oraz dokumentacji muzeum. Jak podkreśla, pismo – jako anonim – wymierzone jest w podważenie autorytetu instytucji lub osoby.


- To nie jest opis faktów i nie zgadzam się z jego treścią. Nie chcę i nie mogę komentować tego dokumentu, ponieważ uważam, że anonim nie jest narzędziem do rozwiązywania problemów. Autor lub autorzy pisma nie przyjmują odpowiedzialności cywilnej za stawiane zarzuty, toteż nie mam nawet możliwości, żeby podjąć twórczą dyskusję, ponieważ podmiotem w dialogu jest człowiek – mówi kapłan. - Gdyby rzeczywiście miały tu miejsce sytuacje, które są poważnym naruszeniem prawa i higieny pracy oraz ludzkiej godności, to trzeba być przygotowanym, żeby podjąć próby naprawcze. A w tym momencie te możliwości są mocno ograniczone, bo nie ma osoby, która zostałaby skrzywdzona. Jeśli ktoś został skrzywdzony, to - w mojej ocenie - w mojej instytucji są wszystkie najwyższe standardy, żeby uruchomić proces ochrony tego pracownika, jego dobrego imienia i godności oraz rozwiązać problem. Anonim w tym zakresie nie pełni żadnej efektywnej roli.

Jak informuje ks. Łukasz Piórkowski, sugestia, jakoby pracę straciło blisko 50 pracowników, jest nierzetelna, ponieważ nie uwzględnia wszystkich aspektów sprawy. Duchowny zapewnia, że w okresie pandemii usługi przewodnicze zostały zawieszone, jednak żaden pracownik nie został zwolniony. Umowy zlecenia z przewodnikami nie zostały rozwiązane, tylko wygasły z końcem 2020 roku i z powodu pandemii nie mogły być zawarte na nowo. I chociaż obecnie można już zwiedzać ekspozycję, nadal nie odbywa się to w tradycyjny sposób.

- Ciągi komunikacyjne wystawy stałej i kubatura poszczególnych sal nie pozwalają na oprowadzanie grup. To są małe przestrzenie, toteż przy obowiązku zachowania dystansu społecznego i najwyższych standardów bezpieczeństwa, trzeba było znaleźć inną formułę. Obsługa przewodnicza nadal jest zawieszona. W momencie, kiedy pojawią się okoliczności sprzyjające, powrócimy do współpracy z przewodnikami – zapewnia ksiądz dyrektor.

Instrukcja antymobbigowa

Kapłan podkreśla, że nie jest również prawdą, jakoby w instytucji brakowało osób wykwalifikowanych w obsłudze sprzętu multimedialnego i komputerowego. Obecnie jego konserwację prowadzi firma zewnętrzna, a niebawem inna zajmie się usługami informatycznymi. Dyrektora dziwi również zarzut, iż nie przedłużył umowy jedynej osobie z wykształceniem muzealniczym.

- Nie wiem, o kogo chodzi, ale w perspektywie budowania strategii rozwoju instytucji zaproponowałem plan dokształcania zespołu. Obecnie siedem osób uczestniczy w studiach podyplomowych na wybranych przez siebie kierunkach uzgodnionych z dyrekcją, w zakresie muzealnictwa, prawa zamówień publicznych, audytu i kontroli zarządczej oraz budowania marki. Jestem osobą, która wspomaga mój zespół w zdobywaniu jak najwyższych standaryzacji. Jako dyrektor podjąłem decyzję, aby instytucja wspierała finansowo ten proces rozwoju pracowników – wyjaśnia.

Jak podkreśla, w muzeum istnieje instrukcja antymobbingowa, która każdemu pracownikowi gwarantuje ochronę i swobodę wyrażania swojej opinii. - Dlaczego ktoś z tego nie skorzystał, nie wiem. Ja na bieżąco monitoruję takie sytuacje, ponieważ dla mnie podstawowym wyznacznikiem jest dobra atmosfera w pracy. Staram się, żeby mój zespół wspomagać we wszystkich aspektach merytorycznych i zarządczych. Ani ja, ani moi zastępcy nie mamy informacji, że ktoś odczuwa jakikolwiek dyskomfort – dodaje ks. Łukasz Piórkowski.

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

bartosz, 29.10.2021 13:42

no tak - jeden nierób z drugim jeszcze gorszym bo fałszywym - uknuli sobie spisek... słabe bardzo słabe.. ale na szczęście WSZYSTKIE ANONIMY ujawniają prędzej czy później twarz autora od siedmiu boleści.... redakcji się dziwie...żenada.....

bartosz, 29.10.2021 13:31

no tak - jeden nierób z drugim jeszcze gorszym bo fałszywym - uknuli sobie spisek... słabe bardzo słabe.. ale na szczęście WSZYSTKIE ANONIMY ujawniają prędzej czy później twarz autora od siedmiu boleści.... redakcji się dziwie...żenada.....

[email protected], 29.10.2021 13:06

Oskarżanie człowieka za pomocą anonimu jest podłe i nie należy brać go pod uwagę. Brak odwagi cywilnej jednoznacznie świadczy o autorach anonimowego paszkwilu. Trudno uwierzyć w oskarżenia rzucane pod adresem księdza Piórkowskiego, gdyż znając go, stwierdzam, że w ogóle nie pasują do jego osobowości, sposobu bycia i kontaktu z innymi ludźmi. To człowiek wysoce kulturalny i empatyczny. Pachnie tu jakąś niecną intrygą. J.C.

Vivianna, 29.10.2021 10:49

A kto wierzy anonimowi? Coś tam bardzo musi być nie tak, ale chyba z pracownikami, a nie dyrektorem, skoro nawet nie mieli się odwagi podpisać. Czekam na naprawdę rzetelne sprawdzenie zarzutów, bo anonimowe obrzucenie kogoś błotem jest dziecinnie proste i można wymyślić dowolne oskarżenie, nie mające oparcia w rzeczywistości.

andryman321, 29.10.2021 09:48

Dlatego popieram Polexit czyli szybkie wypowiedzenie Konkordatu. Stop panoszeniu kościelnej sekty w tym kraju!

tomekx, 28.10.2021 20:23

Tak samo było w szlachetnej paczce