reklama
reklama

Zadał cztery ciosy partnerce, zamachnął się też na jej ojca. Kobieta nie miała szans na przeżycie

Na sygnale, Wiadomości, 15.09.2022 09:33, eł

Policjantom tłumaczył, że ma na sobie krew… kota.

Zadał cztery ciosy partnerce, zamachnął się też na jej ojca. Kobieta nie miała szans na przeżycie

To było ponad rok temu, ale dopiero teraz sprawa doczekała się finału w sądzie. Proces już się zakończył, ale wyrok zapadnie dopiero za nieco ponad tydzień. Prokurator chce, aby zabójca trafił za kratki na 25 lat.

O popełnionym w ubiegłym roku morderstwie w Juszczynie (powiat suski) pisaliśmy zarówno tuż po nim, jak i kilka miesięcy temu, gdy do sądu trafił już akt oskarżenia. Dramat rozegrał się 2 czerwca 2021 roku. 49-letni Krzysztof D. zadał swej partnerce kilka ciosów siekierą, a potem jeszcze zamachnął się tym narzędziem na jej ojca. Wcześniej kochankowie kłócili się prawie całą noc.

Krzysztof D. nigdy wcześniej nie popadł w konflikt z prawem. To rozwodnik, ojciec trójki dzieci, z zawodu ślusarz. Lucynę S. z Juszczyna poznał, gdy trafił do jej domu jako fachowiec, który miał wykonać prace remontowe w łazience. Było to w 2020 roku. Między kobietą a mężczyzną zaiskrzyło i naturalną koleją rzeczy zostali parą. Gdy Lucyna wyjechała w celach zarobkowych do Niemiec, Krzysztof D. nadal mieszkał w domu partnerki razem z jej ojcem Władysławem. Po powrocie kobiety z zagranicy pracował razem z nią w jednej z jordanowskich firm.

Do kłótni, która zakończyła się śmiercią kobiety, doszło 1 czerwca ubiegłego roku. Krzysztof D. miał wówczas urodziny, więc wypił trochę alkoholu. Potem zabrał się za koszenie trawy w ogrodzie. W pewnym momencie zepsuła się kosa, której używał, należąca do jego partnerki. Gdy Lucyna wróciła do domu, zrobiła mu o to awanturę. Kłótnia, zamiast zakończyć się pogodzeniem kochanków, coraz bardziej się nasilała. Nad ranem wciąż rozsierdzona kobieta spakowała rzeczy mężczyzny do walizki i kazała mu się wynosić.

Wówczas Krzysztof D. sięgnął po siekierę i zadał nią Lucynie aż cztery ciosy. Obrażenia głowy i kręgosłupa szyjnego, których doznała kobieta, były tak rozległe, że nie miała żadnych szans na przeżycie. Zginęła na miejscu. Gdy nadszedł jej ojciec i zobaczył zakrwawioną córkę oraz zmierzającego w stronę drzwi zabójcę, rzucił się na Krzysztofa, aby go zatrzymać. Mężczyźni zaczęli się szamotać. Krzysztof D. spróbował ugodzić siekierą swego przeciwnika, grożąc mu, że i jego załatwi, ale ten wykonał unik.

Wtedy młodszy z mężczyzn wybiegł z domu, porzucając narzędzie zbrodni w ogrodzie. Udał się do sąsiadujacej z Juszczynem Białki, gdzie znajomej właścicielce zakładu pogrzebowego wyznał, że dokonał morderstwa. Nie chciał jednak ujawnić, kto padł jego ofiarą. Kobieta wezwała policję. Gdy nadjechali funkcjonariusze, Krzysztof D. powiedział im, że plamy na jego ubraniu i dłoniach to krew kota, którego zabił…

Ostatecznie jednak przyznał się do zabójstwa partnerki. Nie umiał jednak powiedzieć, czy uderzał ją obuchem, czy też ostrzem siekiery. Był w chwili dokonania tego czynu zbyt pijany. Zaprzeczył natomiast, by usiłował uśmiercić również jej ojca.

W tym tygodniu Sąd Okręgowy w Krakowie przesłuchał ostatniego świadka w tej sprawie – sąsiada zamordowanej Lucyny S. i jej ojca. Władysław poprosił go o pomoc, gdy został w domu sam ze zwłokami córki. Sąsiad przyszedł na miejsce zbrodni, gdzie ujrzał zachlapaną krwią ścianę i ciało Lucyny na podłodze…

Zastępczyni prokuratora rejonowego w Suchej Beskidzkiej Małgorzata Pena w mowie końcowej stwierdziła, że Krzysztof D. jest winien nie tylko zabójstwa partnerki, ale i usiłowania zabicia jej ojca. Wnioskowała o karę 25 lat więzienia za morderstwo i 10 lat za próbę popełnienia drugiego. Z kolei obrończyni oskarżonego roztoczyła przed sądem wizję trudnego dzieciństwa Krzysztofa D., który – jak z żarem mówiła – był bity przez ojca i przeżył traumę po samobójstwie brata. Sam też miał skłonności samobójcze i aż trzykrotnie próbował się zabić.

Natomiast Krzysztof D. stwierdził, że największą karą dla niego jest fakt, że zabił własną partnerkę i musi z tym dalej żyć. Poprosił, aby sąd potraktował go łagodnie... Wyrok w tej sprawie zapadnie 23 września.


Foto: KPP w Suchej Beskidzkiej

reklama

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy