reklama
reklama

„Znowu czujemy się oszukani” - mówią rozgoryczeni mieszkańcy

Gospodarka, Wiadomości, 25.02.2024 17:07, eł

Zamiast pasa zieleni oddzielającego ich domy od PSZOK-u mają... bagno.

„Znowu czujemy się oszukani” - mówią rozgoryczeni mieszkańcy

Na przełomie tego i minionego roku zakończyły się prace związane z budową Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych w Wadowicach i zagospodarowaniem terenu wokół niego. Zdaniem mieszkańców daleko im jednak jeszcze do końca. Jak mówią, PSZOK od najbliższych domów mieszkalnych miał oddzielać pas zieleni, a tymczasem drzewa nasadzono tylko na części obszaru.

Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych znajduje się w obrębie Wadowic, ale tuż przy granicy miasta z Tomicami i Chocznią, w dość gęsto zabudowanej domami jednorodzinnymi okolicy. Dlatego też przeciwko jego budowie protestowali mieszkańcy aż trzech miejscowości. Obawiali się smrodu składowanych na terenie PSZOK-u odpadów, plagi gryzoni i owadów oraz wzmożonego ruchu samochodów na spokojnej dotąd ulicy Rzyczki w Tomicach. Burmistrz Wadowic Bartosz Kaliński w pewnym momencie zapewnił ich, że postara się znaleźć inną lokalizację dla tej inwestycji, ostatecznie jednak powstała tam, gdzie była pierwotnie planowana.

Włodarz uważa, że obawy mieszkańców były zupełnie nieuzasadnione. „Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie wierzycie? Sami zobaczcie, jak wygląda nasz nowy wadowicki PSZOK „na Łazówce”, który będzie otwarty już 4 marca. Sama budowa trwała tylko pół roku, ale kosztowała nas tyle pracy i nerwów, co niejedna wielka inwestycja. Sam efekt robi jednak wrażenie, a na wiosnę, kiedy się wszystko zazieleni, będzie jeszcze ładniej. Bez wątpienia jest to nowoczesny i ekologiczny PSZOK, z którego funkcjonowania mieszkańcy będą zadowoleni” - pisał w styczniu burmistrz na swojej facebookowej stronie.

Osoby mieszkające w najbliższym sąsiedztwie PSZOK-u bynajmniej nie podzielają jego optymizmu. - Zgodnie z obietnicą burmistrza drzewa miały być posadzone wzdłuż ulicy od strony domów mieszkalnych, a w chwili obecnej wygląda to tak, że nasadzenia zrealizowane są w połowie, tylko przy wjeździe do PSZOK-u. Reszta tak zwanego „pasa zieleni” od strony ulicy Rzyczki stanowi istne bagno. Wygląda to naprawdę tragicznie. Znowu czujemy się oszukani. Wszystko wskazuje na to, że pas zieleni był tylko jedną z przedwyborczych obiecanek cacanek... – mówi jeden z mieszkańców ulicy Rzyczki.







Foto: nadesłane

reklama

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy