reklama

Wbił śpiącemu koledze nóż w szyję. Sąd jednak wymierzył mu łagodną karę

, Na sygnale, Wiadomości, 04.01.2022 13:40, eł
Dlaczego taka niska kara?
Wbił śpiącemu koledze nóż w szyję. Sąd jednak wymierzył mu łagodną karę

Prawie półtora roku temu starszy mężczyzna z Wadowic zaatakował nożem swego znajomego. Tuż po tym zdarzeniu sprawca usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Teraz zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd skazał nożownika na zaledwie 3 lata i 8 miesięcy odsiadki za kratkami.

Do ataku doszło w nocy z 20 na 21 lipca 2020 roku, przy ul. Batorego w Wadowicach. Jak podawała wówczas policja, 66-letni Stanisław W. rzucił się na śpiącego 52-letniego Juliana P., z którym mieszkał razem w pustostanie. Wbił młodszemu koledze nóż w kark, ale ten zdołał wytrącić mu niebezpieczne narzędzie z dłoni i uciec z budynku. Jak się później okazało, rana ugodzonego mężczyzny była spora, miała około 15 cm długości, jednak ominęła tętnicę szyjną. Funkcjonariusze uznali ten czyn za próbę zabójstwa, lecz ostatecznie sąd skazał sprawcę ataku na bardzo łagodną karę. Uznał bowiem, że Stanisław W. próbował tylko zranić kolegę. Dlaczego?

Zabrakło zeznań pokrzywdzonego Juliana P., które byłyby kluczowe dla sprawy. Gdy zraniony mężczyzna opuścił szpital, wszelki słuch o nim zaginął. Wyjechał z Wadowic, a nikt nie umiał wskazać miejsca jego pobytu. Jeden ze świadków zeznających w sądzie twierdził, że poszkodowany udał się do Tychów, by zaopiekować się domem pewnego mężczyzny na czas jego pobytu za granicą. Inny sugerował, iż prawdopodobnie przebywa gdzieś na Pomorzu...

Świadkowie bracia Zbigniew i Tadeusz Z. opowiedzieli na sali rozpraw, że między sprawcą a pokrzywdzonym nie dochodziło wcześniej do większych spięć, nawet po alkoholu. Wprawdzie Julianowi P., gdy miał już mocno w czubie, zdarzało się czasem dość agresywnie odnosić do starszego kolegi, ten jednak zazwyczaj znosił to spokojnie. Zajścia z lipca 2020 roku bracia jednak nie widzieli i niewiele mogli o nim powiedzieć. Słyszeli tylko, że między Stanisławem W. a Julianem P. doszło wtedy do awantury, bo jeden zjadł drugiemu konserwę...

Jeden z braci powiedział, że spotkał poszkodowanego, gdy ten wyszedł ze szpitalnego oddziału ratunkowego w Wadowicach z opatrzoną raną. Julian P. powiedział mu wówczas, że nie wie, kto i dlaczego go zaatakował... Relacjonował tylko, że niewiele brakowało, by nóż przeciął jego tętnicę szyjną – zabrakło do tego zaledwie dwóch centymetrów.

Inni świadkowie nie stawili się w sądzie. Dwaj z nich podali jako swój adres do korespondencji ten, pod którym mieścił się pustostan w Wadowicach, ale najwyraźniej już tam nie mieszkali, gdy dostali wezwania na rozprawę. Policja również ich tam nie znalazła... Sam oskarżony stwierdził natomiast, że w ogóle nie pamięta zdarzenia i nie przyznał się do zranienia kolegi.

Dlatego sąd nie skazał go za próbę zabójstwa. Zgodnie z decyzją Temidy Stanisław W. ma odbyć karę więzienia w systemie terapeutycznym, jako skazany z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.


Źródło: Gazeta Krakowska, foto: KPP w Wadowicach


Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy