reklama

Łukasz z Andrychowa nie ma jeszcze 15 lat, a los już tak bardzo go doświadczył

MAGAZYN, Wiadomości, 13.07.2023 13:22, eł
Stan jego zdrowia wciąż się pogarsza. Matka nastolatka z trwogą spogląda w przyszłość.
Łukasz z Andrychowa nie ma jeszcze 15 lat, a los już tak bardzo go doświadczył

Łukasz Sraga z Andrychowa na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie zupełnie zdrowego nastolatka. Jest wesoły, ciekawy świata, lubi wycieczki. Ale chłopak częściej spędza czas w szpitalach niż w szkole. Raz po raz wychodzą na jaw kolejne jego problemy zdrowotne.

W sierpniu Łukasz skończy 15 lat. Zdiagnozowano u niego padaczkę, wady rozwojowe ośrodkowego układu nerwowego, lekki stopień niepełnosprawności umysłowej, a także zaburzenia zachowania i emocji. Choć na pozór nie różni się od swoich zdrowych rówieśników, oni doskonale widzą, że jest „inny”. - Łukasz zna zasady, ale nie rozumie, dlaczego trzeba się zachowywać w określony sposób – tłumaczy jego mama, Magdalena.

Koledzy drwią z jego dziwnych gestów i mimiki. Często widać u niego wzmożone napięcie mięśni twarzy czy wytrzeszcz oczu. Nastolatek niekiedy dziwnie trzepocze rękami, ma też problemy z koncentracją w szkole. Różne jego zaburzenia w 2020 roku na tyle się nasiliły, że Łukasz trafił do szpitala na oddział psychiatryczny. Leczenie zdawało się przynosić pozytywne rezultaty, ale nie trwało to długo.

W 2021 roku z nastolatkiem zaczęło się dziać coś bardzo dziwnego. – Regularnie budził się w środku nocy. Odnosiłam jednak wrażenie, że jego umysł nadal śpi, a ciało funkcjonuje niezależnie od niego. To było bardzo męczące, tym bardziej, że zdarzało się każdej nocy przez pół roku. Byliśmy wtedy bardzo wyczerpani – wyjawia pani Magdalena.

Większe dawki leków nie pomogły i nastolatek musiał znów trafić na oddział psychiatryczny. - Mieliśmy nadzieję, że może będzie już lepiej. Ale los znów okrutnie z nas zadrwił. Po hospitalizacji w Bielsku-Białej syn bardzo źle funkcjonował. Dużo spał, w zasadzie budził się tylko po to, by coś zjeść i pójść do toalety. Pojawiły się też krwotoki z nosa. Trafił na SOR… – relacjonuje jego mama.

Teraz Łukasz jest w domu, ale nie jest z nim ani trochę lepiej. Wręcz przeciwnie… - Syn wymaga kolejnej diagnozy, stałej i intensywnej rehabilitacji i leczenia. Do tego dochodzą dojazdy i ogromne koszty, z którymi nie możemy sobie poradzić. Ale musimy próbować. Terapia to jedyny sposób, by stan jego zdrowia się nie pogarszał. Bez tego… Nie wiem, jaka przyszłość go czeka. Czy da sobie radę, kiedy mnie zabraknie? Czy będzie samodzielny? Dlatego z całego serca proszę Was o wsparcie. Nie możemy przerwać leczenia. To może oznaczać wyrok – rozpaczliwie apeluje pani Magdalena.

Na leczenie i rehabilitację Łukasza ruszyła zbiórka pieniędzy na portalu siepomaga.pl – tutaj.

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy