reklama

Przyszli zabrać go do więzienia, choć skazano go jedynie na dozór elektroniczny...

, Na sygnale, Wiadomości, 06.12.2021 18:50, eł

Taka sytuacja w Andrychowie. Wymiar sprawiedliwości swoje, a policja swoje.

Przyszli zabrać go do więzienia, choć skazano go jedynie na dozór elektroniczny...

Pewien andrychowianin przeżył wstrząsające chwile. Policjanci przyjechali do niego w sobotni poranek i chcieli zabrać go do więzienia. Mężczyzna faktycznie miał na koncie wyrok za niepłacenie alimentów, ale kara, na jaką sąd go skazał polegała na dozorze elektronicznym. Miał przebywać na wolności i nosić urządzenie potocznie zwane „bransoletką”.

Andrychowianin przyznaje, że zdarzyło mu się uchylać od obowiązku alimentacyjnego, za co został początkowo skazany na cztery miesiące pozbawienia wolności. Później jednak sąd zmienił jego karę więzienia na dozór elektroniczny. W takiej sytuacji skazany pozostaje na wolności, ale nosi na nodze lub przegubie dłoni elektroniczną opaskę z nadajnikiem, która pozwala kontrolować miejsce jego pobytu. Rozprawa w tej sprawie odbyła się w ubiegły czwartek. A w dwa dni później andrychowianin doznał szoku.

- Akurat wróciłem do domu z nocnej zmiany, a tu wpadają policjanci, wyciągają kajdanki i mówią, że od czterech miesięcy jestem poszukiwany w celu odbycia kary pozbawienia wolności. To już samo w sobie było kompletną bzdurą, bo cały czas mieszkałem w tym samym miejscu, chodziłem do pracy, a dodatkowo wykonywałem odróbki na cmentarzu, które stanowiły część mojej kary – mówi zbulwersowany andrychowianin.

Funkcjonariusze nie mieli zielonego pojęcia o zamianie jego kary na elektroniczny dozór i kwestionowali autentyczność sądowego postanowienia, które pokazał im andrychowianin. - Jak stwierdzili, nie mają go w systemie. Nie dali się przekonać nawet wtedy, gdy moja kuratorka zadzwoniła, żeby im wyjaśnić, jak sprawa wygląda – żali się andrychowianin. Jak twierdzi, funkcjonariusze siedzieli u niego dwie godziny, dzwonili do sądu i prokuratury, a odpuścili dopiero, gdy nadjechała służba więzienna, by założyć mu elektroniczną „bransoletkę”.

Agnieszka Petek, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach zapewnia jednak, że mundurowi działali prawidłowo, zgodnie z informacjami dostępnymi w policyjnych bazach danych. - Wynikało z nich, że mężczyzna był poszukiwany celem ustalenia miejsca pobytu, zatrzymania i doprowadzenia do zakładu karnego. Faktem jest, że okazał postanowienie sądu o udzieleniu mu zezwolenia na dozór elektroniczny. W związku z tym funkcjonariusze przystąpili do zweryfikowania tych informacji, a po ich sprawdzeniu odstąpili od zatrzymania. Tutaj należy podkreślić, że nie otrzymaliśmy informacji z sądu o tym, że kara pozbawienia wolności tego mężczyzny została zamieniona na dozór elektroniczny – wyjaśnia rzeczniczka. Zabrakło zatem komunikacji między wymiarem sprawiedliwości a stróżami prawa...

Jak dodaje Agnieszka Petek, jeśli andrychowianin ma zastrzeżenia do sposobu prowadzenia interwencji, może zgłosić to w miejscowym komisariacie lub innej jednostce policji. - Niemniej jednak, po przeanalizowaniu całej sytuacji zapewniam, że wszystkie czynności zostały wykonane przez funkcjonariuszy w sposób prawidłowy – podkreśla.

Foto: Pixabay

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy