reklama

Prawie 100 – letnia historia rodziny Ziębów z Bulowic [FOTO]

, MAGAZYN, Wiadomości, 02.06.2021 19:15, PG, foto: archiwum rodzinne
Z miłości do muzyki.
Prawie 100 – letnia historia rodziny Ziębów z Bulowic [FOTO]

Rodzina Ziębów z Bulowic od prawie 100 lat zajmuje się serwisem instrumentów dętych drewnianych i blaszanych tj. trąbki, basy, puzony, klarnety. To typowy rodzinny biznes, którego tajemnicy chroni obecnie pan Roman Zięba, który wprowadził w tajniki napraw swojego syna Michała.

A wszystko zaczęło się od taty pana Romana czyli Franciszka Zięby. Jego historia życia jest niezwykła... To człowiek, który dzięki swojemu talentowi odnajdywał się znakomicie w każdej rzeczywistości jaką przyniosło mu życie.

Franciszek urodził się 10 sierpnia 1899 roku w Bulowicach. W wieku sześciu lat rodzice wysłali go do pracy. Mały Franek imał się różnych zajęć, m.in. opiekował się końmi czy wypasał krowy na bulowickich pastwiskach. Już wtedy skonstruował coś w rodzaju strzelby, do której sporządził oryginalne kulki z bukowego drzewa. Jako młodzieniec dużo majsterkował. – Ponieważ nikt nie interesował się talentem Zięby – szedł on przez życie samopas: grywał na różnych instrumentach zajmując się równocześnie ich budową. – pisał o Franciszku w latach 50. XX wieku Dziennik Zachodni.


Jako 11 - latek wyjechał do rodziny w czeskiej Karwinie gdzie w późniejszym czasie zatrudnił się na kopalni. Jako początkujący adept orkiestry górniczej uczył się również zawodu naprawy instrumentów muzycznych u najlepszych rzemieślników w Czechach. Kraj ten stał się jego drugą ojczyzną. Podczas I wojny światowej służył w cesarsko – królewskim wojsku, gdzie oczywiście wylądował w orkiestrze (czego dowiadujemy się z nagrodzonego reportażu Bożeny Dunat realizowanego w latach 90. XX wieku). W 1921 roku uciekł do Polski by wstąpić do szeregów 4 Pułku Strzelców Podhalańskich. Po wojnie Franciszek nie wiedział już, czy jego ojczyzną jest Polska czy Czechy, Bulowice czy Karwina. Zdecydował jednak, że jego domem będzie Polska.

Zgodnie z informacjami zawartymi w kronikach w 1926 roku, druh Franciszek Zięba był głównym inicjatorem powstania orkiestry dętej w Bulowicach. Zatrudnienie znalazł u barona Larysza na Zamku w Bulowicach. W latach trzydziestych Franciszek przeniósł się do kopalni w Brzeszczach, do której jeździł 18 km rowerem a podczas wojny trudnił się też robieniem butów. Co prawda, po wojnie otworzył warsztat zajmujący się naprawą instrumentów ale ostatecznie trafił do Krakowa gdzie naprawiał instrumenty dla wojska. Od 1954 roku pracował w Spółdzielni Pracy Instrumentów Muzycznych „Ton” im. Moniuszki w Cieszynie, gdzie również zajmował się naprawą instrumentów muzycznych. W Bulowicach pozostała jego żona, pięć córek i najmłodszy syn – Roman, któremu później Franciszek przekazał fach.

Na zdjęciach Franciszek Zięba:

Wtedy to talentem Franciszka zaczęły interesować się media. Franciszek stał się najlepszym w Polsce fachowcem od napraw instrumentów muzycznych. Prasa rozpisywała się o nim jako nieznanym i niedocenionym talencie.

W 1953 roku gazeta Głos Ludu pisała o Franciszku Zięba: W małym warsztacie Spółdzielni Pracy Instrumentów Muzycznych „Ten” im. Moniuszki mieszczącym się w Cieszynie, pracuje człowiek imieniem Franciszek Zięba, o którym mało kto wie, że jest najlepszym w Polsce fachowcem od napraw instrumentów dętych, a więc takich jak: trąbki, kornety, basy, waltornie, puzony i inne. To jednak, co robi Zięba ze starymi instrumentami muzycznymi zasługuje na więcej niż określenie „naprawa”. To już jest majsterstwo wysokiej rangi, które wymaga nie tylko znajomości fachu, ale i talentu.

Okazuje się, że Franciszek skonstruował własną maszynę tzw. przeciągarkę, dzięki której precyzyjnie mógł wykonywać swoją pracę. Maszyna służyła do robienia rurek z arkusza blachy i ważyła tylko 39 kg i była lepsza niż ta, którą posiadały władze spółdzielni w Warszawie. Franciszek swój wynalazek musiał oddać władzom ale jak mówi nam jego wnuk – Michał, Franciszek skonstruował nową maszynę, na której do dzisiaj pracują w warsztacie.


Franciszek zrobił także własne narzędzia tzw. kalibry, których nie produkowała żadna inna fabryka w Polsce.

W 1958 roku powrócił do Bulowic i otworzył własny warsztat pod szyldem: Wyrób i naprawa instrumentów dętych. W 1973 roku warsztat przejął jego jedyny syn Roman Zięba, który dzięki swojemu talentowi doskonale opanował grę na kilku instrumentach tj. trąbka, klarnet oraz flet a niedługo potem w Krakowie zdobył uprawnienia czeladnika. Do Romana zaczęły spływać zamówienia z całej Polski i tak jest do dzisiaj. Po kilku latach Roman objął też funkcję kapelmistrza i instruktora orkiestry dętej OSP Bulowice. W 1996 roku swoje doświadczenie w zawodzie przypieczętował Tytułem Mistrzowskim w rzemiośle - wytwarzanie i naprawa instrumentów dętych.



1985 był rokiem śmierci Franciszka Zięby, a na pogrzebie zagrało mu pięć kopalnianych orkiestr. Swoje sekrety i fach w ręku przekazał synowi Romanowi. W warsztacie pomagali mu szwagrowie oraz dwóch zięciów. Obie córki Romana uczyły się gry na flecie. Młodsza ukończyła Akademię Muzyczną w Krakowie. Po latach kiedy dorósł syn Romana, ojciec rownież jego nauczył gry na instrumentach. Michał Zięba kontynuował naukę w szkole muzycznej oraz grał w Orkiestrze Dętej w Bulowicach. Jako trzecie już pokolenie kontynuuje tradycję rodzinną. Zawodu nauczył się również szwagier Michała Zięby, który od kilkunastu lat pracuje w rodzinnej firmie.

Obecnie Ziębowie naprawiają instrumenty dla filharmonii, opery, wojska polskiego, szkół muzycznych a także ochotniczych straży pożarnych czy gwiazd polskiej estrady, np. Golec uOrkiestry.

Nie ma co ukrywać, że jest to branża, w której dobrych specjalistów w Polsce jest niewielu – W latach 90 jako pierwsi zaczęliśmy stosować metodę polerowania i lakierowania instrumentów. Dodatkowo złocimy i srebrzymy instrumenty, a także konstruujemy maszyny i narzędzie do ich naprawy - mówi nam Michał Zięba. Od 2019 roku Ziębowie współpracują z wysokiej klasy marką instrumentów Galileodolce.

Michał, jako kontynuator rodzinnego biznesu, postanowił wprowadzić nowe pomysły, m.in. od tego roku zajął się tuningiem i projektowaniem trąbek. Docelowo Ziębowie chcą produkować trąbki sygnowane swoim nazwiskiem i logo.

Michał jest tatą trzech wspaniałych synów, jest więc nadzieja że rodzinna tradycja zostanie utrzymana a za kolejne sto lat ktoś będzie realizował reportaż o 200 – letniej tradycji naprawy i produkcji instrumentów dętych. Czego serdecznie życzymy!

Ich pracę możecie na bieżąco podglądać na facebooku: Zięba Music Serwis Instrumentów Dętych Drewnianych i Blaszanych

Roman, Michał i Dariusz przy pracy:






Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy