reklama

Niewiedza czy głupota? Ciąg dalszy kontrowersji wokół zmiany nazwy ulicy.

, MAGAZYN, Wiadomości, 22.02.2020 15:55, DK
Ks. Stanisław Szlachta był jednym z 10% (jak twierdzi Ks. Isakowicz-Zaleski autor książki „Księża wobec Bezpieki”) księży którzy współpracowali z SB.
Niewiedza czy głupota? Ciąg dalszy kontrowersji wokół zmiany nazwy ulicy.

W Kalwarii Zebrzydowskiej tamtejsze Towarzystwo Przyjaciół Kalwarii już na VII Sesji Rady Miejskiej w dniu 25 czerwca 2019r. wystosowało wniosek do Zarządu Osiedla nr 1 z prośbą o zaopiniowanie zmiany nazwy ulicy Rzeźnianej na ulicę ks. Stanisława Szlachty.

Tak uzasadniał to jeden z członków zarządu Stanisław Babiński:

(...) I w związku z tym wystąpiliśmy o nadanie imienia ulicy Rzeźnianej dotychczas, na ulicę imieniem księdza Stanisława Szlachty(...) długoletniego proboszcza, który tu kontynuował swoją pracę duszpasterską przez wiele, wiele lat. Ja tylko przypomnę tak, albo może, bo myśmy już to uzasadnienie składali, ale nie wiem czy dużo jest na tej sali tych, którzy byli na spotkaniu z Ojcem Świętym 40 lat temu pod Klasztorem. Miałem to szczęście, że byłem. I przypomnę taki fakt, że Ojciec Święty, tam pod Klasztorem, między innymi powiedział: „Jak jechałem tu pod Klasztor, pod Kościołem zauważyłem stojącego z grupką parafian księdza Szlachtę, przezacnego Proboszcza. Jeżeli tego nie zrobiłem, jako kardynał krakowski, to teraz jako Papież mianuję Jego Prałatem.” I chcę powiedzieć tak, że to nie było bez znaczenia. To była jakaś wskazówka, że jest to człowiek, był to człowiek, który zasługuje na fakt upamiętnienia Jego postaci(...) „

Niedawno o złożonym wniosku o zmianę nazwy ulicy Rzeźnianej na ks. Stanisława Szlachty przypomniał radny Zbigniew Kochan.

Kim był Ks. Stanisław Szlachta? ur.1913r wieloletni proboszcz parafii w Kalwarii Zebrzydowskiej (od 1945-1980r), pierwszy dziekan dekanatu Kalwaria powstałego w I połowie lat 70, święty nie był. Jako Tajny Współpracownik „Zebrzydowski” (od 1961 roku) otrzymał od SB paszport i polecenie spenetrowania polskiego środowiska w Rzymie. Donosił np. na Karola Wojtyłę czy na znanego starszemu pokoleniu Polonii arcybiskupa Józefa Gawlinę – duszpasterza polskiej emigracji.

Ogólnie - jak ustaliliśmy - w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej przechowywane są aż 4 teczki (750 stron!) TW Zebrzydowskiego. Wobec powyższego, Zarząd Osiedla nr.1 podjął decyzję o negatywnym zaopiniowaniu tej zmiany. Teraz sprawa trafi najpewniej na obrady Rady Miejskiej.

Takie działania niektórych radnych, czy członków Towarzystwa Przyjaciół Kalwarii to niewiedza, czy głupota? Faktem jest, że czasami bezpieka fabrykowała pewne dowody. Faktem jest, że pisano fałszywe donosy czy notatki na temat lustrowanych przez służby osoby. Jednakże nigdy nie zdarzyło się, ażeby bezpieka sfałszowała aż 750 stron akt. Było by to bezcelową stratą środków i czasu.

Ks. Isakowicz-Zaleski, autor książki „Księża wobec Bezpieki”, przeczytał tysiące akt IPNu twierdząc, że chce zmierzyć się z problemem i dowieść tego, że owszem byli tacy którzy współpracowali z SB jednakże było to zaledwie 10% duchownych. Pozostałe 90% czynnie opierało się współpracy z bezpieką.

Twierdzenie zatem, że ks. Stanisław Szlachta jest „czysty” i nie donosił, wypowiadane z ust ludzi, którzy mieli z nim „do czynienia” jedynie z tej jednej- pozytywnej strony (dobrego duszpasterza i opiekuna parafii) nie jest obiektywne. A ludzie którzy reprezentują miasto oraz mieszkańców, powinni badać sprawy dogłębniej.

Ks. Stanisław Szlachta był jednym z 10% (jak twierdzi Ks. Isakowicz-Zaleski autor książki „Księża wobec Bezpieki”) księży którzy współpracowali z SB.

W swojej książce pisze:

(...) Jego współpraca z SB jest bogato udokumentowana. Z jego teczki pracy, na którą składają się trzy opasłe tomy, pełne fotokopii i odręcznych notatek, liczące łącznie aż 750 stron, można się dowiedzieć, że od 1960 roku traktowany był przez SB jako kontakt poufny, a następnie jako kontakt obywatelski. Jako wicedziekan dekanatu skawińskiego, do którego wówczas należała Kalwaria Zebrzydowska, składał doniesienia dotyczące m.in. wizytacji parafii dekanatu przeprowadzonych przez kardynała Karola Wojtyłę. Na podstawie tych informacji władze komunistyczne podejmowały konkretne działania represyjne. Na przykład, po doniesieniu o wizytacji w parafii w Gaju esbecy wnioskowali o ukaranie organizatorów konnej banderii witającej kardynała, a także o usunięcie z parafii zakonnic ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości.

Podobne represje pociągnęła za sobą relacja z wizytacji biskupiej w parafii w Leńczach.

Bezpośrednim powodem podjęcia współpracy z SB przez księdza Szlachtę była chęć uzyskania paszportu na wyjazd do Włoch, a pośrednim- jego wybujała ambicja. Duchowny wraz z paszportem otrzymał polecenie spenetrowania polskiego środowiska w Rzymie. Po powrocie do kraju przekazał bezpiece notatki z rozmów z polskimi księżmi, zaznaczając jednocześnie, że arcybiskup Józef Gawlina, duszpasterz polskiej emigracji, odniósł się do niego nieufnie, a nawet wręcz wrogo. Nic w tym niezwykłego; nagłe pojawienie się w Wiecznym Mieście polskiego duchownego zza żelaznej kurtyny budziło bowiem w tym czasie uzasadnione podejrzenia. Wiedziano dobrze, jaką cenę trzeba niekiedy zapłacić za paszport...

Formalnie tajnym współpracownikiem stał się ksiądz Szlachta w 1961 roku. Przyjął wówczas pseudonim „Zebrzydowski”.(...)Oczekiwano od księdza Szlachty przede wszystkim doniesień na innych duchownych, począwszy od księży biskupów, rektora seminarium krakowskiego księdza Karola Kozłowskiego i kanclerza Mikołaja Kuczkowskiego, poprzez księży Andrzeja Bajera i Jana Wolnego juniora, a na wikarych z parafii zebrzydowskiej skończywszy. (...)

Wśród doniesień „Zebrzydowskiego” zachowała się m.in. krótka charakterystyka Karola Wojtyły:

Duchowny był również używany do działań dezintegracyjnych, które polegały na zniesławianiu poszczególnych księży, w tym zwłaszcza księdza biskupa Jana Pietraszki. Aby zdyskredytować tego ostatniego, rozpuszczano plotki szkalujące jego rodziców i całą rodzinę. „Zebrzydowski” zbierał też informacje o konfliktach między księżmi oraz o duchownych, którzy porzucili diecezję. Znaczna część doniesień dotyczyła sytuacji panującej w klasztorze Bernardynów; zawierały one m.in. charakterystyki ważniejszych zakonników. Za przekazywanie informacji ksiądz Szlachta otrzymywał liczne upominki rzeczowe, w tym luksusowe alkohole i tzw. paczki delikatesowe.

SB doceniała jego działalność. W 1971 roku, po 10 latach współpracy – kiedy TW nosił już nowy pseudonim „Pątnik”, będący aluzją do jego kontaktów z kalwaryjskim sanktuarium- sporządzono następującą charakterystykę:

Z czasem możliwości operacyjne księdza Szlachty jeszcze wzrosły, został bowiem dziekanem nowo utworzonego dekanatu kalwaryjskiego.

Od tej pory jego głównym zadaniem było relacjonowanie przebiegu kongregacji dziekańskich, odbywających się głównie w Kurii Metropolitalnej. Ze spotkań, w których uczestniczył, robił obszerne notatki; zachowały się one po dziś dzień, gdyż ich treść esbecy przepisywali później na maszynie, sporządzając wyciągi do teczek dotyczących innych osób i spraw. Niektóre ze spotkań próbował nawet na otrzymany przez SB magnetofon. Udostępniał też wszystkie dokumenty kurialne, aby esbecy mogli zrobić ich fotokopie. W 1971 roku uczestniczył w pielgrzymce do Rzymu z okazji beatyfikacji ojca Maksymiliana Kolbego. Z wyjazdu tego również sporządził notatki, których fragmenty zostały przekazane naczelnikom Wydziałów I i IV Departamentu IV MSW.

W tym czasie oficerami prowadzącymi „Pątnika” byli kolejno: major Wiesław Ciupiński, kapitan M. Radecki i kapitan Tadeusz Cholewa. W swoich opiniach o TW podkreślali, że uważa się on za fachowca i konsultanta i popisuje posiadaną wiedzą. Mimo to, zgodnie z procedurami, ustawicznie sprawdzali jego wiarygodność. Mieli też pod kontrolą sprawę obyczajową, w którą duchowny był uwikłany; gdyby zainteresowany chciał w przyszłości zerwać współpracę, mogła im ona posłużyć do szantażu.

Mimo postępującej choroby „Pątnik” do samego końca wykonywał powierzane mu zadania. Szczególna rola przypadła mu w czerwcu 1979 roku, kiedy to na trasie papieskiej pielgrzymki znalazło się kalwaryjskie sanktuarium. TW udostępniał swoim mocodawcom wszystkie zarządzenia kurialne. Informował ich też o składzie komitetu organizacyjnego i zasadach rekrutacji służby porządkowej.

Zobowiązał się ponadto do utrwalenia na taśmie wystąpień hierarchów przed wizytą papieża i w czasie jego pielgrzymki. Był najważniejszym źródłem SB „zabezpieczającym” wizytę Jana Pawła II w Kalwarii Zebrzydowskiej. W aktach operacji „Lato 79” znajdują się następujące zapisy:


Powyższe wytyczne dotyczyły ostatniego przyjętego przez księdza Szlachtę zadania. Zmarł po ciężkiej chorobie 6 kwietnia 1980, w 67. roku życia."

xxx

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Księża wobec Bezpieki”, ks. Isakowicz-Zaleski.

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy