reklama

Mała bohaterka wielkiej akcji

, MAGAZYN, Wiadomości, 16.09.2021 10:32, Edyta Łepkowska

Karolinka z Roczyn wiele wycierpiała w swym zaledwie czteroletnim życiu. Ale mimo to ma w sobie duże pokłady radości i miłości.

Mała bohaterka wielkiej akcji

W osobach, które nie znają dobrze Justyny i Michała Fiałków z Roczyn, widok ich córeczki wzbudza współczucie. – Mówią: „jakie biedne dziecko”. Trudno im zrozumieć, jak możemy być szczęśliwi, mając niepełnosprawną córeczkę, która nie chodzi i nie mówi. Nie rozumieją, że dla nas Karolcia jest wyjątkowa. Jest najpiękniejszym darem, jaki dostaliśmy od Pana Boga. Zawsze podkreślam, że córeczka nauczyła nas bezwarunkowej miłości, cierpliwości i wytrwałości – mówi Justyna Fiałek.

Karolinka Fiałek urodziła się jako zupełnie zdrowe dziecko, jednak w trzeciej dobie życia niespodziewanie przestała oddychać. Doszło też u niej do zatrzymania krążenia. Lekarze uznali, że te zaburzenia wywołał gronkowiec, którym dziewczynka zaraziła się wkrótce po narodzinach. One zaś doprowadziły u niej do czterokończynowego mózgowego porażenia dziecięcego.

W efekcie czteroletnia Karolcia ma wzmożone napięcie w jednych mięśniach, a obniżone w innych. Rękami i nogami może poruszać w bardzo ograniczonym zakresie, za każdym razem wkładając w to wiele wysiłku. Z powodu porażenia mięśni przełyku musi być karmiona przez PEG, który umożliwia podanie pożywienia bezpośrednio do żołądka.

Małe wielkie postępy

Karolinka cierpi też na silną chorobę refleksową, która do niedawna przysparzała jej wiele bólu. Lekarze wciąż nie wykryli jej przyczyny i w związku z tym nie wiedzą, jak skutecznie leczyć dziewczynkę. Okazało się jednak, że odpowiednio dobrana dieta potrafi zdziałać cuda. Wprawdzie podane Karolci jedzenie nadal co jakiś czas cofa się z żołądka do przełyku, ale dziewczynka już nie wymiotuje tak często, jak dawniej. Widać też, że lepiej się czuje. – Nie denerwuje się przy jedzeniu, jak kiedyś, nie oblewają jej poty – podkreśla mama Karolinki.

Z powodu niepełnoprawności i choroby rozwój fizyczny dziewczynki przebiega bardzo powoli. Na razie trudno marzyć o tym, by Karolinka mogła chodzić czy choćby samodzielnie siedzieć. Dla jej rodziców ogromnym postępem jest już to, że Karolcia potrafi samodzielnie przeturlać się z pleców na brzuch lub odwrotnie. Cieszy ich też, iż córeczka umie pełzać po podłodze i podnosi się na czworaki, jakby chciała raczkować. – Wodzi za nami wzrokiem, czego kiedyś też nie robiła. Zabawnie to wygląda, gdy kątem oka zerka, co się koło niej dzieje – cieszy się Justyna Fiałek.

Wie, jak zdobyć to, czego chce

Dziewczynka nosi rurkę tracheotomijną, która pomaga utrzymać drożność jej dróg oddechowych, przez co nie może wydawać żadnych dźwięków. Choć jednak Karolcia nie mówi, rodzice widzą, jak wiele rozumie. Dziewczynka reaguje na to, co do niej mówią, choć odpowiada gestami lub zachowaniem, a nie słowami. – Pokazuję jej na przykład dwie książeczki i mówię, którą gdzie kładę. Potem proszę, żeby obróciła głowę w stronę tej, którą jej mam przeczytać. Następnie zmieniam położenie książeczek i mówię o tym Karolci, a ona znowu wskazuje tę samą, którą wybrała na początku – wyjaśnia mama dziewczynki.

Karolinka doskonale również wie, jak zapewnić sobie to, co lubi najbardziej – częste noszenie na rękach i przytulanie. – Zdaje sobie sprawę, że u mnie za wiele nie ugra kaprysami. Dlatego przy mnie jest spokojna, ale gdy na przykład usłyszy babcię, to zaczyna strasznie płakać. I płacze tak długo, dopóki ta jej nie weźmie na ręce albo nie wyjdzie z pokoju. Bo Karolcia wie, że nie ma sensu płakać, gdy nie ma w pobliżu nikogo, kto na to nie zareaguje… - śmieje się Justyna Fiałek.

Marzenie rodziców

Teraz największym pragnieniem jej rodziców jest usprawnienie u córeczki mięśni odpowiedzialnych za połykanie. Jeśli to się powiedzie, dziewczynka będzie mogła pozbyć się PEG-a i rurki tracheotomijnej. Szansę na to ma jej dać elektrostymulacja podniebienia. – Nie ma gwarancji, że to się powiedzie, ale musimy spróbować. Pani doktor Winnicka, która specjalizuje się w terapii z zastosowaniem elektrostymulacji uważa, że u Karolci może ona przynieść wyraźne efekty. Jak stwierdziła, nasza córeczka ma wielki potencjał, który nie jest w pełni wykorzystany – mówi mama dziewczynki.

Ale to dodatkowe, niemałe koszty. A już teraz co miesiąc rodzice dziewczynki muszą mieć przynajmniej 4 tys. zł na jej rehabilitację, suplementy diety, środki do dezynfekcji, wymienne akcesoria do rurki tracheotomijnej i ssaka medycznego (urządzenia, które służy do oczyszczania dróg oddechowych). Sprzęt do elektrostymulacji kosztuje kilkanaście tysięcy złotych, ale oprócz niego trzeba kupić zapas elektrod jednorazowego użytku. To bardzo podniesie miesięczne wydatki na potrzeby Karolinki.

I zdarzył się cud

Justyna i Michał Fiałkowie mieli niemałą zagwozdkę, skąd wziąć pieniądze na to wszystko, aż nagle zdarzył się cud. Czterej mężczyźni zaoferowali im pomoc w zebraniu środków na półtora roku leczenia i rehabilitacji Karolci. Tak po prostu, z dobroci serc.

Jak już kilkukrotnie pisaliśmy, trzej mieszkańcy gminy Andrychów: Jakub Rajda, Krzysztof Tomiak, Rafał Zalewski oraz ich kolega ze Śląska Tomasz Poraj zorganizowali charytatywną wyprawę przez ukraińską część Łuku Karpat. W zeszłym roku przeszli Główny Szlak Beskidzki, by zebrać pieniądze na rehabilitację Karolka Cabaka z Andrychowa. Teraz szukali innego dziecka, któremu mogą pomóc.

Gdy byłem z żoną na kawie u sąsiadki, powiedziałem im o naszym planie, a wtedy ona wspomniała, że jej kuzynka z Roczyn ma niepełnosprawną córeczkę Karolinkę. Dała nam na nią namiary, pojechaliśmy tam z chłopakami i dostaliśmy zielone światło od rodziców dziewczynki, by w tym roku zbierać pieniądze na jej rehabilitację. Bardzo ucieszyli się z naszej inicjatywy – mówi Jakub Rajda.

A mama Karolci dodaje: - Przyjechali do nas z pieskiem, czym od razu zaskarbili sobie miłość naszej córeczki. Nazwaliśmy ich naszą dzielną ekipą od zadań specjalnych. To naprawdę niesamowici ludzie.

Wyprawa, w czasie której wędrowcy przeszli prawie 350 km, dobiegła juź końca, ale pieniądze od sponsorów całej inicjatywy dopiero spływają na założoną dla Karolci zrzutkę, więc nie wiadomo jeszcze, jaką kwotę ostatecznie uda się zebrać. W założeniu miało to być 100 tys. zł, ale nawet dużo mniejsza suma będzie ogromną pomocą dla rodziców dziewczynki. Nadal można wpłacać pieniądze na internetową zbiórkę dla Karolinki, która odbywa się tutaj. - Każda złotówka jest ważna, gdyż może zmienić świat – najpierw świat Karolinki, a z czasem również nasz, czyli jej rodziców – podkreśla Justyna Fiałek.


Foto: Edyta Łepkowska

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy