reklama

80 lat temu przyjęli pod swój dach żydowską dziewczynkę. Dzięki temu Lala przeżyła

, MAGAZYN, Wiadomości, 30.09.2022 17:22, eł
Taki był powszedni heroizm zwykłych ludzi.
80 lat temu przyjęli pod swój dach żydowską dziewczynkę. Dzięki temu Lala przeżyła

Niedawno drukiem ukazała się niezwykła książka „Lala - kartki z dziejów Bystrej Podhalańskiej i okolic”, napisana przez nieżyjącą już od ponad 20 lat Annę Radoń. Kobieta pozostawiła po sobie spisane ręcznie wspomnienia, które ostatnio uporządkowała i przepisała jej córka Maria Mazur. Książka opowiada między innymi piękną historię ocalonej przez rodzinę autorki żydowskiej dziewczynki, przez długie lata znaną tylko nielicznym.

Ludwika i Stanisław Bachulowie z Bystrej koło Jordanowa powiedzieli sąsiadom, że Lala to nieślubne dziecko ich najstarszej, mieszkającej w Krakowie córki Janiny. Ale nie wszyscy w to uwierzyli. Ze zgrozą szeptali między sobą, że dziewczynka jest prawdopodobnie Żydówką. A przecież za udzielenie schronienia osobie tej narodowości groziła kara śmierci. Ucierpieć mogli nie tylko ludzie bezpośrednio zaangażowani w pomoc, ale i wszyscy, którzy mieszkali w pobliżu.

BACHULE MAJĄ ŻYDÓWKĘ!

Choć Lala była blondyneczką o zgoła nieżydowskiej urodzie, jedna z sąsiadek postanowiła zadenuncjować opiekującą się nią rodzinę. Śmiało podeszła do Niemców stacjonujących na dworcu kolejowym w Osielcu i powtarzała: - Bachule mają Żydówkę! Bachule mają Żydówkę! Nie powstrzymał jej nawet widok Stanisława Bachula, który był pracownikiem kolei i stał nieopodal na peronie, obserwując całą scenę.

Co prawda Niemcy nie zrozumieli mówiącej po polsku kobiety, ale mężczyzna wiedział, że jeśli znajdzie się ktoś, kto jej słowa przetłumaczy, zgubiona będzie cała jego rodzina. Biegiem ruszył do domu, wpadł do środka blady jak ściana i z obłędem w oczach krzyknął do żony: - Matka, źle z nami. Gadają, że mamy Żydówkę.

Cała rodzina zastygła w bezruchu, patrząc na niego ze zgrozą. Zdawało się bowiem, że Stanisław zrobi z Lalą coś strasznego, byle tylko natychmiast się jej pozbyć. Ale on wszedł do izby, zdjął czapkę z głowy, uklęknął przed obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i zaczął się modlić. - I stał się cud, bo od tego czasu nikt już o Żydówkę nie zapytał – mówi Maria Mazur z Bystrej, wnuczka Ludwiki i Stanisława Bachulów, córka Anny Radoń (z domu Bachul).

KOCHALI JAK WŁASNĄ

Jesienią 1942 roku Janina przyjechała do rodziców na wieś z Żydówką Miriam Glaser i jej półtoraroczną córeczką Sarą Leą. – Mama wspominała, że gdy weszła do domu, zobaczyła małą dziewczynkę siedzącą na stołku. Mignęła jej też jakaś postać, która znikła w izbie. Ruszyła w ślad za nią, ale z początku nikogo nie dostrzegła. Dopiero po chwili ujrzała ogromne, wystraszone oczy wyglądające spod łóżka – opowiada Maria Mazur.

Miriam przebywała w domu Bachulów tylko do czasu, gdy udało się dla niej wyrobić kenkartę (dokument tożsamości wydawany przez okupacyjne władze niemieckie), ale dziewczynka pozostała tam już do końca wojny. Opiekunowie nazywali ją Lalą, od jej drugiego imienia, i traktowali jak własną córkę, a nierzadko nawet lepiej.

Pewnego razu dziadek ukradł Niemcowi dwie pajdy białego chleba z masłem. Był bardzo głodny, ale mimo to nie zjadł tych kromek, tylko przyniósł je do domu i dał Lali. Nie któremuś z własnych dzieci, tylko jej, bo była najmłodsza. W tym czasie cała rodzina już dwa lata nie widziała białego pieczywa. Na wsi wszyscy wypiekali własny chleb, ale tylko czarny, ze zboża, które mełli w domu – mówi Maria Mazur.

CHRZEST LALI

Małą Żydówką najczęściej opiekowały się dorosłe, ale jeszcze niezamężne córki Bachulów - Anna i Maria. Gdy dziewczęta szły paść krowy albo pracować w polu, zawsze zabierały Lalę ze sobą. A kiedy w pobliżu kręcili się Niemcy, uciekały z nią do lasu. – Mamusia opowiadała, że ilekroć ktoś załomotał do drzwi, brała Lalę na plecy i wyskakiwała przez okno, by ukryć się z małą wśród drzew. Wracała dopiero, gdy ktoś z domowników pomachał na znak, że niebezpieczeństwo minęło. Żyła w ciągłym strachu i w końcu razem z ciotką Marysią postanowiła ochrzcić Lalę. Obie wierzyły, iż dzięki temu odsuną śmiertelne zagrożenie od całej rodziny. Co do samego chrztu były zgodne, ale posprzeczały się o imię dla małej, bo każda chciała nadać jej swoje. W końcu stanęło na tym, że będzie to Anna Maria – śmieje się Maria Mazur.

Choć Lala była skrzętnie skrywana przed Niemcami, raz mimo wszystko zdarzyło się, że zastali ją w domu. W tym czasie dziewczynka już płynnie mówiła i na żądanie gestapowca wyrecytowała wszystkie podstawowe modlitwy katolickie. Nie popełniła ani jednego błędu, dzięki czemu została uznana za Polkę.

- Lala bardzo się zżyła ze swoimi opiekunami, a moją babcię nazywała mamusią. Kiedy po zakończeniu wojny rodzona matka po nią wróciła, dziewczynka jej nie poznała. Miriam musiała przekupić córeczkę cukierkami, by ta zgodziła się z nią pójść. W jakiś czas później obie wyjechały do Izraela, gdzie Lala mieszka do tej pory. Na początku lat osiemdziesiątych, gdy byłam na studiach, przyjechała z wizytą do Polski i odnalazła moją mamusię – mówi Maria Mazur.

SPRAWIEDLIWI WŚRÓD NARODÓW ŚWIATA

W roku 1991 Ludwika i Stanisław Bachulowie, ich córki Janina, Anna i Maria oraz synowie Władysław i Roman zostali odznaczeni medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Jest to wyróżnienie przyznawane przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem osobom ratującym Żydów w czasie II wojny światowej. Wyłącznie takim, które pomagały z narażeniem życia i zupełnie bezinteresownie, nie czerpiąc z tego żadnych korzyści materialnych. Na liście Sprawiedliwych jest ponad 7100 Polaków, choć ciągle nie zawiera ona nazwisk wszystkich ludzi, którzy zasłużyli, by na nią trafić.


Po lewej Anna Radoń jako młoda kobieta, po prawej jej matka Ludwika Bachul


Maria Mazur z dyplomem przyznawanym Sprawiedliwym wśród Narodów Świata

Foto: archiwum rodzinne Marii Mazur oraz strona sprawiedliwi.org.pl (na fotografii pod nagłówkiem Lala)

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy