reklama

Rura gazowa od miesięcy wystaje z ziemi. Jeżdżą po niej ciągniki i maszyny rolnicze!

, Gospodarka, Wiadomości, 15.11.2021 18:05, eł

W każdej chwili może dojść do jej uszkodzenia.

Rura gazowa od miesięcy wystaje z ziemi. Jeżdżą po niej ciągniki i maszyny rolnicze!

Jeden z mieszkańców Woźnik jest zbulwersowany brakiem reakcji gazowni na problem, który zgłosił już blisko cztery miesiące temu. Po ulewnych deszczach na gruntowej drodze do pól przecinającej jego działkę doszło do wypłukania części ziemi i odsłonięcia rury gazowej, która – jak się okazuje – znajdowała się płytko pod jej powierzchnią.

Woźniczanin Ireneusz Bałys 23 lipca zawiadomił o wystającej rurze pogotowie gazowe. Dopiero w dwa tygodnie później doczekał się jakiegoś sygnału, że zgłoszenie zostało przyjęte. - Zadzwonili do mnie z prośbą o dokładne zlokalizowanie miejsca, a po paru dniach przyjechali, więc pokazałem im, gdzie to jest. Stwierdzili, że to robota dla koparki, ręcznie się tego nie da zrobić. Po upływie kolejnych paru dniu przyjechała chyba inna ekipa, bo znów dzwonili, by im wskazać to miejsce. Byłem wtedy w pracy, toteż przez telefon pokierowałem ich, jak tam dojechać. Dotarli, podziękowali, a gdy wróciłem do domu, zobaczyłem, że nic nie zrobili... - opowiada Ireneusz Bałys. Jak zaznacza, na tym wszelkie działania gazowni się skończyły, a zagrożenie pozostało.

Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, że rura wystaje z ziemi w koleinie na drodze. Ireneusz Bałys za każdym razem stara się ją omijać, ale ktoś, kto nie zna sytuacji, może przejechać wprost po niej. A pod naporem kół ciągnika lub maszyny rolniczej rura z łatwością może pęknąć. - Czy trzeba czekać, aż coś się stanie, dojdzie do wybuchu, jak w Skoczowie? Co będzie, gdy spadnie śnieg? Rury wtedy nie będzie widać, ktoś pojedzie i nieszczęście gotowe – podkreśla Ireneusz Bałys.

W Polskiej Spółce Gazownictwa usłyszeliśmy, że problem już dawno zostałby rozwiązany, gdyby nie skomplikowana sytuacja prawna dotycząca traktu, pod którym znajduje się rura. Nie jest to bowiem droga gminna, lecz prywatna, mająca kilku właścicieli. A dotąd nie udało się uzyskać zgody jednego z nich na przeprowadzenie niezbędnych prac.

Gdy przekazaliśmy Ireneuszowi Bałysowi, jaką odpowiedź dostaliśmy, stwierdził, że to tylko wymówki. - Miejsce, gdzie rura wystaje z ziemi, znajduje się w całości na mojej części drogi. Dalszy jej odcinek należy do sąsiada, ale wiem od niego, że nikt z gazowni nie rozmawiał z nim na ten temat – irytuje się Ireneusz Bałys.



Foto: Ireneusz Bałys

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy