reklama

Niebezpieczny park. Już niejedno drzewo zwaliło się na drogę

, Gospodarka, Wiadomości, 20.02.2022 08:39, Edyta Łepkowska

Ostatnio matka z córką cudem uniknęły śmierci.

Niebezpieczny park. Już niejedno drzewo zwaliło się na drogę

Dwór w Brzeźnicy wraz z rozległym parkiem mogłyby być prawdziwą ozdobą i chlubą miejscowości. Tak jednak nie jest. Budynek jest zaniedbany i powoli popada w ruinę, a wiele z otaczających go drzew jest już w całości lub częściowo martwych. W czasie wichur grube konary spadają na okoliczne drogi, a w ostatni czwartek potężny pień zwalił się na ulicę Kalwaryjską.

Brzeźnica szczyci się jedynie dwoma obiektami wpisanymi do rejestru zabytków – osiemnastowiecznym dworem Czartoryskich i otaczającym go ponad sześciohektarowym parkiem. Ale obydwa są w marnym stanie. Od 1998 roku należą do Zdzisława Stuglika z Inwałdu, współwłaściciela Maspexu i jednego z najbogatszych Polaków, który jednak nic nie zrobił, by przywrócić posiadłości dawną świetność. Od lat próbuje ją bez powodzenia sprzedać. Tymczasem zabytkowy dwór i park marnieją w oczach. Łamiące się drzewa stwarzają coraz większe zagrożenie dla mieszkańców wsi, ponieważ w czasie wichur potężne konary spadają na ulice Kalwaryjską i Parkową. A w czwartek, 17 lutego, ogromny pień zwalił się na pierwszą z nich. Pani Katarzynie, która akurat wtedy przejeżdżała drogą, cudem udało się uniknąć śmierci.

- Jechałam odwieźć córkę do przedszkola i zobaczyłam, że drzewo jakby odrywa się od ziemi, więc zaczęłam hamować i na szczęście zdołałam się w porę zatrzymać. Pień runął na jezdnię tuż przed moim samochodem. Gdybym nie wyhamowała lub gdybym zrobiła to odrobinę później, to myślę, że drzewo by nas zmiażdżyło. Cały czas jestem jeszcze w szoku po tym wydarzeniu – opowiada pani Katarzyna. - Z tym parkiem wiecznie jest problem. Masa ludzi przemieszcza się ulicami wzdłuż jego ogrodzenia, dzieci chodzą tamtędy do szkoły i na spacery, a przez te łamiące się drzewa jest tam bardzo niebezpiecznie. Ktoś w końcu musi zrobić z nimi porządek. Przecież nie może tak dalej być!

Konary drzewa, które przewróciło się tuż przed maską jej auta, uderzyły w znajdujący się po przeciwnej stronie ulicy sklep z artykułami samochodowymi, uszkadzając jego dach i schody wejściowe. Na szczęście nikt w tym momencie nie wchodził do budynku, ani z niego nie wychodził.

Sołtys Brzeźnicy Wojciech Żurek próbuje doprowadzić do tego, by ktoś w końcu zainteresował się stanem drzew, ale na razie niewiele udało mu się zdziałać. - Rozmawiałem z panem Józefem, zatrudnionym do opieki nad parkiem. Powiedział, że nic nie może zrobić, bo siedzi nad tym konserwator zabytków. Zadzwoniłem do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie i okazało się, że nikt tam nic nie wie na ten temat. Napisałem więc oficjalne pismo, aby poinformować ich o zagrożeniu, ale nie otrzymałem jeszcze żadnej informacji zwrotnej. Po ostatnim zdarzeniu wysłałem im też zdjęcia, żeby widzieli, że faktycznie problem jest poważny – mówi Wojciech Żurek. - W tym roku były już chyba cztery interwencje straży pożarnej na ulicach Kalwaryjskiej i Parkowej w związku z łamiącymi się drzewami w parku.

Próbowaliśmy dodzwonić się do właściciela dworu i parku, ale na razie nam się to nie udało. Pracownica Maspexu, z którą rozmawialiśmy, obiecała jednak, że nas z nim skontaktuje. Zadzwoniliśmy również do Starostwa Powiatowego w Wadowicach, by dowiedzieć się, czy ze strony tej instytucji były jakieś próby kontaktu ze Zdzisławem Stuglikiem w sprawie drzew zagrażającym użytkownikom drogi powiatowej, jaką jest ulica Kalwaryjska.

- My jako powiat nie mamy mocy sprawczej, by wpłynąć na właściciela i zmobilizować go do zadbania o stan parku. Jedyne co my możemy zrobić, aby zapewnić bezpieczeństwo, to przycinać gałęzie znajdujące się w pasie drogowym i o to nasi pracownicy dbają. Na tym kończą się nasze możliwości – wyjaśnia wicestarosta Beata Smolec.

Gdy o problem zapytaliśmy wójta gminy Brzeźnica Bogusława Antosa, stwierdził, że niewiele może nam powiedzieć, bo w sprawę bardziej zaangażowany jest powiat. Dodał jednak, iż zwrócił się do niego przedsiębiorca, którego budynek uszkodziło zwalone drzewo i poprosił o podjęcie jakichś działań. - Ustaliliśmy, że powinien napisać jakieś pismo do gminy, a wtedy będziemy mogli wystąpić do właściciela parku, Zarządu Dróg Powiatowych i konserwatora zabytków, który musi wyrazić zgodę na ewentualne usunięcie każdego drzewa. Chodzi o to, żebyśmy mieli podkładkę do zainicjowania działań w imieniu tego prywatnego przedsiębiorcy – podkreśla wójt.




Foto: nadesłane



Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy