reklama

„Mentalny lockdown” wykończył restaurację

, Gospodarka, Wiadomości, 27.12.2021 13:50, eł

Już nie zjecie w Crazy Chefie. Miejsce z duszą i dobrym jedzeniem przestało istnieć.

„Mentalny lockdown” wykończył restaurację

Miesiąc temu opisaliśmy trudną sytuację Piotra Widlarza (tutaj), który próbował wyprowadzić na prostą swoją restaurację w Wadowicach. Artykuł spotkał się z dużym zainteresowaniem, wielu naszych czytelników deklarowało chęć wybrania się do lokalu. Ci, którzy nie zdążyli tego zrobić, teraz muszą się obejść smakiem. Tuż przed Wigilią Crazy Chef zniknął z kulinarnej mapy Wadowic.

Wiele restauracji prowadzą osoby, dla których lokale gastronomiczne to tylko jedna z prowadzonych form działalności gospodarczej. Ani najważniejsza, ani szczególnie potrzebna do szczęścia. Jednak w przypadku Crazy Chefa było inaczej. Ten lokal otworzył doświadczony kucharz Piotr Widlarz, dla którego własna restauracja była wielkim marzeniem. Mężczyzna wraz żoną przez 7 lat ciężko pracował w Norwegii, by zarobić pieniądze na realizację tego pragnienia.

Udało się, ale lokal wystartował w bardzo trudnym okresie. Było to w ubiegłym roku, już po pierwszym lockdownie, lecz przed kolejnym. Choć restauracja dość szybko zyskała renomę i stałych klientów, którzy chętnie spędzali w niej czas, dobra passa trwała tylko dwa miesiące. Potem nadeszły kolejne obostrzenia, a lokale gastronomiczne ponownie zostały zamknięte i mogły przyrządzać dania tylko na wynos i dowóz. Crazy Chef to przetrwał, choć nie było łatwo

Jednak koniec lockdownu nie sprawił, że lokal znów zapełnił się po brzegi gośćmi. Ludzie przychodzili, ale – poza sezonem wakacyjnym – było ich znacznie mniej niż w ubiegłym roku. Ruch wyraźnie zmniejszył się również w innych lokalach na naszym terenie. Jak nam powiedział Piotr Widlarz, zawinił „mentalny lockdown”. Jego zdaniem, choć ludzie mogą chodzić do restauracji, kina czy innych miejsc, często sami z tego rezygnują z obawy przed zakażeniem koronawirusem.

Z bólem serca zdecydował się zamknąć Crazy Chefa od 22 grudnia. Na facebookowej stronie lokalu od razu pojawiły się komentarze od rozczarowanych takim obrotem sytuacji klientów. „Przykro patrzeć, jak dobre żarełko znika z Wadowic” - napisał jeden z nich. Ktoś inny stwierdził: „Wielka szkoda, burgery były pyszne”. Podobnych opinii pojawiło się mnóstwo. Piotr Widlarz odpowiedział, że zamierza sprzedać markę, którą stworzył, więc jego decyzja niekoniecznie oznacza koniec Crazy Chefa. Ale wątpliwe jest, że inny właściciel restauracji włoży w jej funkcjonowanie tyle pasji. Z pewnością też nie będzie gotował tak samo, jak Piotr.




Foto: Edyta Łepkowska

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy