reklama

Korkowice – tak nazywają to miasto. Kierowcy rwą włosy z głowy, próbując przez nie przejechać

, Gospodarka, Wiadomości, 25.05.2022 20:00, eł

Burmistrz twierdzi jednak, że sytuacja już wkrótce się poprawi.

Korkowice – tak nazywają to miasto. Kierowcy rwą włosy z głowy, próbując przez nie przejechać

Każdy, kto mieszka czy pracuje w Wadowicach lub z innych względów zmuszony jest przejeżdżać przez to miasto, złorzeczy na jego zakorkowane ulice. Sznury poruszających się w żółwim tempie samochodów blokują nawet obwodnicę. A sytuacja pogarsza się z roku na rok. Toteż nic w tym dziwnego, że niektórzy zmienili na własny użytek nazwę miasta i między sobą nazywają je Korkowicami...

Ostatnio ożywiona dyskusja na temat problemów z przejazdem przez miasto rozgorzała na profilu facebookowym burmistrza Wadowic Bartosza Kalińskiego. Jedna z mieszkanek opisała swoje przeżycia związane z dowożeniem dzieci do szkoły. - Obawiam się, że zejdę na zawał lub udar, bo tyle mnie nerwów kosztuje ten codzienny dojazd i wieczny stres, czy zdążę.... Jest to o tyle trudne, że nie lubię się spóźniać, a sytuacja na drodze jest nieprzewidywalna... Jednego dnia dojazd trwa 5-15 minut, a drugiego 40 minut to za mało – stwierdziła pani Monika. Z kolei pan Jacek napisał, że korki spotęgowało jeszcze powstanie nowego ronda w mieście (na tak zwanej Wenecji), oddanego do użytku we wrześniu 2020 roku.

Burmistrz Bartosz Kaliński zapewnił, że już w tym roku sytuacja powinna się trochę poprawić, dzięki otwarciu przebudowywanej właśnie ulicy Spółdzielców, która połączy aleje Wolności i Matki Bożej Fatimskiej. - A już za dwa lata rusza budowa południowej obwodnicy Wadowic, która zlikwiduje ruch na ulicach Putka, Zegadłowicza i Lwowskiej o około 80 procent – przypomniał.

- Jeśli Spółdzielców poprawi ruch tak, jak rondo na Lwowskiej, to strach się bać. A co do obwodnicy, to bez wyprowadzenia ruchu tranzytowego z miasta (czyli powstania Beskidzkiej Drogi Integracyjnej) spowoduje ona jedynie to, że korek będzie stał na niej, zamiast na Putka... - stwierdził pan Łukasz. Wówczas Bartosz Kaliński podkreślił, iż tak się nie stanie, bowiem budowie obwodnicy ma towarzyszyć przebudowa ronda przy stacji paliw BP. Po tej zmianie będzie ono dużo większe i dwupasmowe. - A co do BDI, to prawda. Obwodnica zmniejszy korki, a BDI całkowicie je zlikwiduje. Musimy na nią jednak poczekać jeszcze kilka lat. Pierwszym etapem budowy BDI będzie węzeł w Gorzeniu, który powstanie już w 2026 roku jako koniec obwodnicy. A później to już poleci – dodał włodarz miasta.


Nadal sceptyczny pan Łukasz odparł: - Pozwolę sobie zauważyć, że aktualnie rondo przy BP już jest dwupasmowe (to, że pasy nie są namalowane, nie znaczy, że ich nie ma) i na niewiele się to zdaje. Dopóki most na Skawie będzie wąskim gardłem i nie będzie dla niego alternatywy, to problem korków w Wadowicach pozostanie nierozwiązany. Ciekawe, kiedy doczekamy się władzy, która tego w końcu się domyśli. Burmistrz doprecyzował: - Będą dwa pasy na każdym wlocie i dwa szerokie pasy oddzielone białą linią dookoła ronda, jeśli już tak muszę tłumaczyć. Do tego planujemy kolejną obwodnicę Wadowice-Tomice, wzdłuż Skawy, której pierwszy etap właśnie powstaje za Maspexem.

Jego rozmówca nadal nie dał się przekonać. Ponownie podkreślił, że po dwa pasy na każdym wlocie i samym rondzie już są, więc domalowanie linii niczego nie zmieni, podobnie jak druga „pseudo obwodnica”. - Zamiast robić te kombinacje i marnować na nie pieniądze, już dawno stałby drugi most na Zaskawiu i ruch podzieliłby się na dwie strony. A tak, to dalej będziemy stać w korkach i wspomniane przez Pana inwestycje tego nie zmienią – skonkludował.

Wyraźnie zdenerwowany Bartosz Kaliński napisał, że jeśli – zdaniem pana Łukasza - powiększenie ronda i wybudowanie dwóch obwodnic niczego nie da, to szkoda czasu na dalszą dyskusję. - Most w Rokowie czy na Zaskawiu, owszem, byłby super rozwiązaniem. Gdyby jednak budowa mostu na Skawie była taka prosta, to już dawno by powstał. Procedura administracyjna budowy takiej przeprawy trwa wiele lat (zakup działek, zgoda Wód Polskich, miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, decyzja środowiskowa, projekty, pozwolenia budowlane, odszkodowania, protesty mieszkańców i sprawy sądowe), nie mówiąc już o kosztach budowy nie tylko mostu, ale również dwóch dróg dojazdowych, sięgających rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Zanim powstałby nowy most, powstanie BDI, która całkowicie rozwiąże sprawę i wyrzuci ruch tranzytowy z miasta – zakończył temat burmistrz.

Foto: Edyta Łepkowska

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

88888, 26.05.2022 06:30

Jak by nie protesty Wadowic to BDI już dawno by była w budowie ale władze Wadowic zawsze mają swoje "lepsze" rozwiązanie.

oshin22, 26.05.2022 04:37

Z Krakowa do Wadowic jade 50min - przejazd przez Wadowice 50min :)