reklama

Dyrektorka wadowickiej lecznicy pod ostrzałem. Padły mocne zarzuty!

, Gospodarka, Wiadomości, 23.03.2021 20:20, DK
O co chodzi?
Dyrektorka wadowickiej lecznicy pod ostrzałem. Padły mocne zarzuty!
W marcu pracownicy szpitala powiatowego w Wadowicach wystosowali list otwarty do wicestarosty Beaty Smolec, dotyczący działalności lecznicy z papieskiego miasta. W liście aż roi się od zarzutów wobec obecnej dyrektor szpitala Barbary Bulanowskiej.

Pracownicy zarzucają m.in. traktowanie szpitala jak prywatnego folwarku, w którym leczy się pacjentów z Krakowa, którzy przyjeżdżają do Wadowic na prywatne zabiegi; traktowanie karetek jak taksówek, które zawożą dyrektorkę do domu; likwidację kuchni, przez co w lipcu 2021 roku pracę ma stracić 10 osób.


Pracownicy są przemęczeni. Ratownicy Medyczni nie są w stanie obsłużyć wszystkich pacjentów, karetek ciągle brakuje. Zwłaszcza sytuacja w wadowickiej lecznicy jest naprawdę ciężka. Dlatego też niektórzy pracownicy zdecydowali się w akcie desperacji napisać list otwarty.

A oto jego treść:

Szanowna Pani
Beata Smolec
Wicestarosta powiatu wadowickiego

Szanowna Pani!
Pracownicy Szpitala Powiatowego im. Świętego Jana Pawła II w Wadowicach, chcieliby zwrócić uwagę na stale pogarszającą się sytuację w naszej placówce. Z narastającym niepokojem obserwujemy to, co się dzieje w szpitalu. Naszym zdaniem polityka kadrowa i personalna ma bardzo negatywny wpływ na jakość świadczonych usług medycznych. W konsekwencji takich działań cenę za to zapłacą pacjenci całego powiatu wadowickiego.
Pragniemy zwrócić uwagę, że nie są to jednostkowe przypadki, a działania dyrekcji szpitala wywołują naszą konsternację i zaniepokojenie. Pierwszym z nich jest budząca wątpliwości postawa dyrekcji, a w szczególności Dyrektorki szpitala, która w ubiegłym roku sama stała się jego pacjentką.

W wyniku doznanego urazu musiała przejść operację, po której – jak każdy inny pacjent została umieszczona na oddziale, w jej przypadku był to oddział urazowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pobyt zwykłego pacjenta trwałby kilka dni. Pani dyrektor natomiast spędziła na owym oddziale kilka tygodni, zajmując przy tym całą salę, na której w tym czasie mogłoby leżeć kilku innych pacjentów. No właśnie – mogłoby – bo z powodu braku miejsca, na zajętej przez dyrektorkę sali, pacjenci po zabiegach byli zmuszeni leżeć na korytarzu.

Jest to jaskrawy przejaw nepotyzmu ze strony osoby odpowiedzialnej za całą placówkę. Należy w tym miejscu nadmienić, że jej stan zdrowia nie wymagał tak długiego pobytu w szpitalu, ani tym bardziej nie istniała żadna konieczność, aby musiała leżeć na sali sama, skazując tym samym innych pacjentów na pobyt na korytarzu.

Zadziwiającym jest także fakt, że Pani Dyrektor bardzo często jest przywożona do pracy i odwożona do domu karetką. Nie jest to odosobniony przejaw skrajnej nie odpowiedzialności. W dobie pandemii, gdzie wszelkie koszty i wydatki powinny być prowadzane z namysłem i absolutnie bez zbędnej rozrzutności oraz wszystkie siły i środki powinno skupić się na ratowaniu zdrowia i życia pacjentów zagrożonych wirusem SARSCoV- 2 oraz innymi chorobami, pani dyrektor zdecydowała się na stworzenie stanowisk, które nawet w normalnych warunkach wywołują uśmiech na twarzy. W szpitalu pojawiły się osoby, które są odpowiedzialne między innymi za „wizerunek” szpitala. Są to naszym zdaniem niepotrzebne w tym momencie stanowiska, które łączą się z niemałymi i nadprogramowymi wypłatami.

Szokującym dla nas jest to, że pieniądze na te nowe stanowiska wypracowane są przez personel medyczny wypełniający swoje obowiązki za niskie pensje, co w dodatku aprobują Związki Zawodowe Pielęgniarek i Położnych działające przy szpitalu w Wadowicach, które bez jakiegokolwiek porozumienia z personelem podpisały z Panią Dyrektor karygodną umowę, na mocy której pielęgniarkom, które w danym miesiącu przebywają na L4 odbiera się świadczenia, przyznane przez ówczesnego Ministra Zdrowia dra Zembale w postaci tak zwanego dodatku „zembalowego”. Takie działania są karygodnym przejawem braku odpowiedzialności ze strony dyrekcji szpitala, który doprowadzi do tego, że nikt nie będzie chciał pracować w naszej placówce.


Przecież już dzisiaj wypłaty pielęgniarek są zbyt niskie w porównaniu do tego jak ciężką, odpowiedzialną i wycieńczającą fizycznie i psychicznie pracę wykonują. W dodatku zabiera im się jeszcze pieniądze, dzięki którym comiesięczna pensja nie wydaje się być jałmużną.

Czy w związku z odebraniem pielęgniarkom należnego dodatku i oszczędnościami poczynionymi na personelu medycznym wypracowane pieniądze przeznaczane są na wypłaty dla osób, którym utworzono fikcyjne stanowiska? Musimy też zwrócić uwagę, że od samego początku funkcjonowania szpitala istniała kuchnia, która od lipca 2021 roku ulega zamknięciu, a warto przypomnieć, że była ona doinwestowana przez Starostwo Powiatowe. W związku z tym dla dziesięciu osób zostaną zlikwidowane miejsca pracy i pracownicy zostaną zwolnieni. Jednak dla dyrekcji jest ważne żeby osoby „od wizerunku” nie wypracowujące w żaden sposób kontraktu z NFZ miały zapewnioną pracę i bardzo dobre wynagrodzenie.

Kolejnym ważnym problemem jest zmniejszenie obsady zespołów w karetkach do dwóch osób, co drastycznie może zmniejszyć jakość i wydajność oferowanych świadczeń.

Zgodnie z wykazem podmiotów udzielających świadczeń opieki zdrowotnej w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, który jest dostępny w biuletynie informacji publicznej małopolskiego OW NFZ, szpital w Wadowicach od 5. października 2020 roku należy do poziomu II zabezpieczenia COVID-19, a co za tym idzie personelowi powinien zostać wypłacony dodatek wynoszący 100% wynagrodzenia wynikającego z umowy o pracę.

Jednak na bloku operacyjnym w Wadowicach, gdzie personel ma częsty kontakt z zarażonymi koronawirusem poprzez operowanie ich, tak się niestety nie stało. Dyrekcja w odpowiedzi na pismo pracowników w sprawie dodatku nazwała tą prace z pacjentami z COVID dodatnimi jako incydentalne.
Kolejnym, nie mniej ważnym precedensem, który wzbudza bardzo duży niepokój są dodatkowe zabiegi ortopedyczne przeprowadzane na bloku operacyjnym. Tym bardziej, że odbywają się one w godzinach ostrego dyżuru, zarówno w tygodniu jak i w soboty, a prowadzone są przez ekipę chirurgów przyjeżdżającą z Krakowa. Jednak problem polega na tym, że personel bloku operacyjnego został zobowiązany do uczestniczenia w owych dodatkowych zabiegach bez jakiegokolwiek dodatku finansowego, ponieważ zostało im to włączone w etat.

Należy w tym miejscu zauważyć, że podczas tych dodatkowych zabiegów operowani są pacjenci spoza rejonu, kierowani do Wadowic z gabinetów prywatnych, podczas gdy pacjenci rejonowi z naszego powiatu tygodniami czekają na swoją kolej. Trzeba to dobitnie podkreślić, że nie są to pojedyncze przypadki, tylko duże ilości regularnie powtarzających się od kilku miesięcy zabiegów. Wynikiem tego jest również generowanie dodatkowych, wysokich kosztów dla szpitala.

Powyżej przytoczone argumenty są tylko nielicznymi, które budzą nasze wątpliwości oraz bardzo często złość. Cały personel szpitala jest zarówno psychicznie jak i fizycznie zmęczony. Pracownicy boją się nie tylko o zdrowie własne, ale także swoich rodzin. Za swoją pracę i misję, jaką pełnią, aby zapewnić mieszkańcom powiatu wadowickiego godziwą opiekę medyczną chcieliby zostać najzwyczajniej w świecie docenieni. Zamiast tego odbiera im się należące się im dodatki i obciąża dodatkowymi obowiązkami.

W dodatku postawa dyrekcji i brak wsparcia z jej strony, prowadzą do eskalacji problemów, które sama stwarza. Jednocześnie widać ewidentny brak umiejętności w zarządzaniu placówką, przez co coraz bardziej pogarsza się sytuacja finansowa i kadrowa szpitala. Wszystkie te fakty, które przytoczyliśmy powyżej zmotywowały nas do tego aby skierować ten list otwarty, by poinformować Panią o problemach z jakimi muszą borykać się pracownicy szpitala powiatowego w Wadowicach.

Szanowna Pani!
Pragniemy jednocześnie podkreślić, że nam, pracownikom szpitala zależy na dobru pacjentów. Chcemy pełnić swoje obowiązki jak najlepiej umiemy. Jednocześnie zależy nam też na tym, abyśmy byli traktowani poważnie i w końcu zostali docenieni adekwatnie do ciężkiej pracy, jaką w dobie pandemii koronawirusa przyszło nam wykonywać.

Z wyrazami najgłębszego szacunku, Pracownicy szpitala
O komentarz do zarzutów zwróciliśmy się do dyrektor Barbary Bulanowskiej:

- Traktuję to jako objaw zwykłego hejtu. Trudno ustosunkować się do takich kłamliwych zarzutów. Bardzo ciężko pracuję i uważam że osoby, które czują się nieusatysfakcjonowane lub przestały pracować w szpitalu szukają zwykłej zemsty, polegające na próbie oczernienia osoby, która ciężko pracuje. Nie da się tego szpitala zmienić jeżeli nie naruszymy pewnych dotychczasowych przyzwyczajeń. W mojej opinii używanie mojej choroby i ciężkiego złamania, jest uwłaczające.



Czuje się kaleką, nie mogę się poruszać normalnie od wielu miesięcy. Normalnie każda osoba poszła by na zwolnienie lekarskie, ale ja nie zostawiłam szpitala i ludzi w tym trudnym okresie. Cały czas podejmuje trudne decyzje mimo choroby. Nie wzięłam ani jednego dnia zwolnienia powiem tak - trzeba mieć w sobie dużo złych intencji, żeby w ten sposób wyciągać czyjeś cierpienie i próbować to wykorzystywać.

Wszystkie zarzuty pojawiające się w liście otwartym to nieprawda. Odniosłam się do wszystkich pytań jakie zadali mi dziennikarze. Jeżeli chodzi o pielęgniarki, to wszystkie sprawy zostały uzgodnione ze związkami zawodowymi pielęgniarskimi. Mamy wsparcie regionalnego związku zawodowego. Nie można tworzyć systemu motywacyjnego, jeżeli zwolnienia lekarskie są nadużywane. W ostatnim kwartale personel szpitala wykonał 7000 godzin nadliczbowych, wiąże się to z dużą liczbą osób przebywających na zwolnieni L4.

Jeżeli chodzi o osobę zatrudnioną do pracy nad wizerunkiem szpitala to jest to kłamstwo. Ta osoba została zatrudniona do nowych projektów. Już w pierwszych dniach pracy złożyła wnioski do systemu Jowisz na zakup rezonansu. Pracuje nad nowymi programami w kontekście wykorzystania środków, w ramach narodowego programu odbudowy. Ta osoba również opracowała wraz z zespołem oddziału pediatrycznego programy dla dzieci terapeutyczno- diagnostyczne.

Jeżeli chodzi o ratowników medycznych. Ponad 80% Zespołów Ratownictwa Medycznego w Małopolsce są to składy 2 osobowe pod koniec ubiegłego roku ponad 50% wyjazdów były to zespoły dwu osobowe. Ta decyzje jest zgodna z kontraktem i ustawą. Zresztą w ubiegłym roku wadowickie pogotowie wygenerowało stratę 1,76 mln zł. Dodatkowo chcę bardzo ważną rzecz podkreślić- Potrzeba jest zachowania równowagi w obciążeniu pracą.

Nie może być tak, że jedna grupa pracuje w komfortowych warunkach w ZRM gdzie odnotowujemy poniżej 5 interwencji na dobę, a na SORze jest dziennie między 30 a 40 przypadkami pacjentów ciężkich, wymagających często natychmiastowej interwencji.

Jeżeli chodzi o kuchnię to już w ogóle jest abstrakt. Przekazujemy w połowie roku starostwu grunty oraz budynki, ponieważ Starostwo planuje budowę nowych obiektów na terenie starego szpitala. Dlatego też nie mamy miejsca na kuchnię, ale część pracowników znajdzie pracę w szpitalu. Z 10 kucharek będziemy musieli zwolnic 7. Otrzymają one 3 miesięczne odprawy oraz zaświadczenie o zwolnieniu z winy pracodawcy.

Powiem na koniec, że jeżeli ktoś w ten sposób chce mnie zniszczyć- to nie uda mu się.

Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

bazyl, 25.03.2021 15:26

A czego się spodziewaliście ?! Kto to widział żeby babę dać na dyrektora szpitala !?! Panie niestety nie nadają się z natury na żadne stanowiska kierownicze gdzie trzeba kierować zespołem ludzi mogą ewentualnie zarządzać w swojej kuchni !

kyfy, 24.03.2021 08:21

W takiej sytuacji tylko niezależna kontrola z zewnątrz bo na starostwo nie ma co liczyć .Zatrudnili to będą bronić swojej decyzji i dyrektor szpitala.Zmiana i naruszanie pewnych dotychczasowych przyzwyczajeń jak to określiła pani dyrektor ma polegać na przeprowadzaniu prywatnych zabiegów za państwowe pieniądze ? Cały personel medyczny też ciężko pracuje .Nie siedzą za biurkiem tylko codziennie narażają swoje zdrowie i chwała im za to.I jeszcze jedno.W tak trudnym czasie służbę medyczną powinniśmy wszyscy wspierać .Lekarzem ,pielęgniarką ,ratownikiem medycznym się jest a dyrektorem się bywa.

cath, 23.03.2021 23:00

Czyli Pani Dyrektor po prostu się to należało.Dziwnych rzeczy jest więcej jakoś sie do nich nie odniosła .Fakt faktem na co zwracają uwagę osoby z tzw białego personelu ze wzrasta ilość administracji i tworzenie stosownych stanowisk np.dla eks dyrektora WSP w Andrychowie i tym podobnych funkcji , Pomijając kwestie słynnego rebrandingu czyli zamiast Powiatowej Przychodni Specjalistycznej mamy Centrum Medyczne Powiatu Wadowickiego.I zarzuty w stronę Pani Dyrektor skądś się wzięły bo nie przypuszczam by je wymyślono.A obrona ze się jest niepełnosprawna tez jest moim zdaniem nie na miejscu.Ale sygnał dla władz powiatu jest ze w szpitalu zaczyna się znow konflikt i nie lekceważyłbym tego.