Rząd w terenie. Wicepremier Beata Szydło i minister Jadwiga Emilewicz w powiecie wadowickim [FOTO]

, Polityka, Wiadomości, 20.03.2019 16:30,
W środę (20.03) rządowe limuzyny przemykały drogami powiatu wadowickiego.
Rząd w terenie. Wicepremier Beata Szydło i minister Jadwiga Emilewicz w powiecie wadowickim [FOTO]

W powiecie wadowickim gościły bowiem wicepremier Beata Szydło oraz minister przedsiębiorczości i technologi Jadwiga Emilewicz.

Beata Szydło była w Zespole Szkół Centrum Kształcenia Ustawicznego w Radoczy, gdzie odbyły się obchody 20-lecia nadania imienia św. Jana Pawła II szkole oraz otwarcie Izby Pamięci Patrona. Oprócz B. Szydło na uroczystości pojawił się także metropolita Lwowa abp Mieczysław Mokrzycki.

Z kolei minister Jadwiga Emilewicz niemal cały dzień spędziła w gminie Kalwaria Zebrzydowska.

Uczestniczyła w Dniu Przedsiębiorczości w ZS. im. KEN, przeprowadzając z uczniami lekcję przedsiębiorczości. Pani minister gościła także w firmie Conhpol, a po południu spotkała się z przedsiębiorcami w sali kalwaryjskiego Centrum Kultury.



Grafika










Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

stan, 20.03.2019 21:08

Becia to niech sobie na wycieczkę swojego Edzia zabierze , a nie targać jej towarzystwo aż z Ukrainy !!!

aleocochodzi, 20.03.2019 20:57

Penalizacja homoseksualizmu to dobra propozycja na oczyszczenie życia społecznego w Polsce. Dałoby to możliwość wyczyszczenia z patologii polskich instytucji władzy, szkół a także kościoła w którym jako agentura lokowani byli homosie.

aleocochodzi, 20.03.2019 20:50

O którym Franciszku piszesz że jest prorokiem? O tym który twierdzi że Bóg w swojej doskonałości stworzył różne religie? O tym który uznaje równość jedynej prawdziwej religii katolickiej i calej reszty?

wolfgang, 20.03.2019 20:30

Powiem tak, to duchowni wspierali PIS w jątrzeniu, dzieleniu i nienawiści przez kilka lat w każdą miesięcznicę smoleńską brali udział i nawoływali z innymi jej uczestnikami do nienawiści i dzielenia społeczeństwa, to duchowni chodzili w tych pochodach i wspierali szowinizm PISowski, już za późno biskupie do składania w całość tego co żeście wspólnie z PISem zniszczyli a zniszczyliście Polskę, wiarę, kościół i wiernych, pozwalając PISowi i prezydentowi na łamanie Konstytucji, robienie z ludzi gorszego sortu. Biskupi wy powinniście naród jednać a nie dzielić, zobaczcie ilu wiernych odchodzi od kościoła katolickiego, już pomijając inne wasze grzech, naród ma dość waszej ingerencji w politykę i dlatego powstał film "KLER" żeby zobaczyliście siebie, jak musi być naród zdesperowany w kraju tak krelikarnym, żeby wyemitować taki film, opuściliście Naród i Boga a poszliście za mamoną, żadnych stołów i żadnych mediatorów z waszej strony, zajmijcie się tym co Boskie, przypomnę, Jezus został wydany i ukrzyżowany, bo w głoszonym słowie przez Jego były akcenty społecznej nie równości i wyzysku przez kapłanów, to było nie wygodne rządzącym, dlatego zabili swego, podobnie jak w Gdańsku.

wolfgang, 20.03.2019 19:21

Szymon Hołownia "Po wczorajszej konferencji Konferencji Episkopatu nie potrzebuję już żadnych innych dowodów na to, że istnieje inteligentne życie na innych planetach. Nasz Episkopat bez wątpienia jest inteligentny, bez wątpienia żyje - i to całkiem nieźle. I bez wątpienia żyje na innej planecie. Przynajmniej (choć niestety nie tylko) w kwestii rozliczenia przypadków księżowskiej pedofilii. Naprawdę trzeba wybitnego antytalentu medialnego i zupełnego braku społecznego słuchu, by tę sprawę rozgrywać w ten sposób. Wtedy kiedy trzeba mówić jasno, twardo i krótko, pokazać ludzką twarz, choć cień ludzkich emocji, choć promil spontaniczności i odruchu Samarytanina - rzucić wszystko i iść bandażować zranionych, dostajemy wykład nowego-starego (to bardzo trafne określenie) szefa KEP o ogólnie trudnej sytuacji dzieci na świecie (więc co z tego, że my wytropimy zło, jak inni nie wytropią), spiskowe teorie o mrocznych interesach baronów antykoncepcji, o tym, że komuś zależy na „poderwaniu autortetu” i „zaufania do hierarchii”, oraz jakże pożądane w tej właśnie chwili refleksje terminologiczno - historyczne o nazistach i komunistach (krakowski hierarcha lubi też katechizować o Żołnierzach Wyklętych, ich mi tutaj bardzo zabrakło). Ach, byłbym zapomniał: jeszcze te ezopowym językiem rzeźbione frazy o tym, by koniecznie nie zapomnieć o miłosierdziu wobec sprawców. Pisałem już o tym w Tygodnik Powszechny: coraz więcej katolickich rodziców w Polsce zastanawia się czy wysłać dziecko na religię albo na ministrancki wyjazd z księdzem, a oni - o hitlerowcach, komunistach i o tym, że w zasadzie to wszędzie są pedofile, więc naprawdę: o co chodzi. Powtarzam: jasne, że oczekuję, że każdy z przypadków takiej zbrodni w moim Kościele popełnionej zostanie ujawniony. Moje oburzenie nie zależy tu jednak od tego, czy okaże się, że jest ich 10 czy 10.000. Wystarczy, żeby był jeden i był potraktowany tak, jak - jak widać - bywa traktowany: z przenoszeniem księdza po parafiach, zasłanianiem się paragrafami, kombinowaniem w komunikacji, żeby broń Boże nie wypowiedział się biskup, tylko rzecznik, żeby nic nie było konkluzywne, bo przecież jak coś powiemy jaśniej, to się księża po obrażają i jeszcze ktoś odniesie wrażenie, że myśmy ulegli naciskom. A może się nie po obrażają ? A może oni - ci księża - wreszcie chcieliby zobaczyć biskupa, który nie mówi: „ależ Kościół wydał pierdyliard dokumentów, czego się czepiacie”, ale jak ich Pan „podaje grzbiet swój bijącym” (tym bardziej, że tu jest za co bić, a tam nie było)? A może oni też wreszcie chcieliby poczuć, że mają nad sobą prawdziwych przywódców ludu, gotowych na - wreszcie bezwarunkowe - „przepraszam”, na wzięcie odpowiedzialności, a nie zaplątanych do imentu we własne okrągłe słowa kościelnych polityków. Może widząc to, ja też zacząłbym zmieniać swoje życie? Znam tylu polskich biskupów, którzy w pojedynkę naprawdę dają nadzieję (patrz broniący wczoraj jako jedyny honoru, logiki i Ewangelii i mówiący po ludzku abp Wojciech Polak). A gdy tylko zbiorą się w tę Konferencję Episkopatu Polski - nadziei już nie ma, żyć się odechciewa. Wszystko nie tak, nie wtedy, zawsze trochę w telepiącej się na wszystkie strony galarecie a trochę przesłodzone jak ciasto u babci. Nawet jak coś trochę dobrze - to o parę lat za późno. „Wyznaczyliśmy wreszcie biskupa - delegata do tych spraw. To niech on się zajmie, a my wrócimy do LGBT i pielgrzymek do Fatimy oraz odprawiania Mszy pontyfikalnych z prezydentami, to dziś sprawy zupełnie osiowe”. Widzę narastający w środowisku jakoś tam zaangażowanych świeckich katolików brak cierpliwości. Oczywiście są tacy, którzy mówią, że „trzeba łagodnie, trzeba doceniać, że może nieporadnie, ale krok w dobrą stronę”, ale ja osobiście uważam za absurdalne stosowanie do poważnych facetów kryteriów, którymi mogę traktować przedszkolaków. Mam już dość niańczenia swoich liderów, tłumaczenia ich, dawania im po raz pięćdziesiąty siódmy kredytu zaufania, „bo nie można tak wprost, bo się wystraszą”. Chcę tego, do czego ich w Kościele wyświęciliśmy: odwagi, męstwa, mądrości, inspiracji. Oglądając wczoraj tę konferencję miałem wrażenie, że oglądam transmisję z samobójstwa (a co najmniej poważnego samookaleczenia) instytucji. Na szczęście - nie wiary. Episkopat Polski - piszę to z pełną odpowiedzialnością - zrobił w ostatnich latach wszystko, na swoich licznych zebraniach, w swoich licznych listach, bez wytchnienia pracował, by ostygła we mnie wiara w Kościół. Ale ja jej nie stracę i to nie na przekór Episkopatowi - bo jego już dawno przestałem do czegokolwiek potrzebować. Dobrze wiem, że nie ma już „Polskiego Kościoła”. Jest ten konkretny wierzący i prawy biskup, ta konkretna parafia, ten konkretny Kościół lokalny. I że w nim - to istota- chodzi jednak o innego Szefa, niż ci, których wczoraj oglądałem. I w tej sytuacji tym bardziej będę robił wszystko co mogę, jeżdżąc, gadając, pisząc, by pokazywać ile życia jest w tym, co w telewizji wygląda niestety jakby właśnie gasło, dojeżdżało już do kresu swych dni, sił. Wspomnicie moje słowa: nie trzeba gejów, wilczych oczu Tuska z Junckerem i Sorosem razem wziętych, kartkowej z masturbacji i islamistycznych kaznodziejów: laicyzację zrobimy sobie sami: Konferencja Episkopatu Polski i my, polscy katolicy. A jak już spełni się to proroctwo księdza Ratzingera z lat 60./70. XX wieku, że Kościół w Europie oczyści się ze wszystkiego: polityki, władzy, majątku, poczucia wpływu i zostanie malutka garstka ludzi, którzy odzyskają zdolność zachwycania innych świeżością Ewangelii, wtedy się zorientujemy: kurczę, przecież myśmy to wszystko wtedy wiedzieli, Bóg posłał nam nawet proroków." Jeden z nich, Franciszek, mówi tak: „Istotnie, w usprawiedliwionej złości ludzi Kościół widzi odzwierciedlenie gniewu Boga, zdradzonego i spoliczkowanego przez te nieuczciwe osoby konsekrowane. Echo cichego krzyku dzieci, które zamiast znaleźć w nich ojcostwo i przewodników duchowych znalazły oprawców, wstrząśnie sercami znieczulonymi obłudą i władzą. Mamy obowiązek uważnie słuchać tego stłumionego milczącego krzyku”. My mamy słuchać krzyku. Mamy krzyczeć po tym, co usłyszymy. Co tu jest za trudne? Co niezrozumiałe? I przez ile jeszcze takie będzie?

sowa, 20.03.2019 17:44

No jasne im wolno,nawet ośmiorniczki się im należą.

xpek, 20.03.2019 17:34

wybacz nie porównuj jakiejś szydłowej do pana Borusewicza

sowa, 20.03.2019 17:16

Można i tak: Borusewicz pół życia spędza w samolocie między Warszawą, a Gdańskiem, gdzie mieszka. “Super Express” ustalił, że od 2007 roku do stycznia 2013 r. marszałek Senatu aż 713 razy latał na trasie Warszawa–Gdańsk. Jego podróże rejsowymi samolotami kosztowały podatników prawie 400 tys. zł. Dziennikarze wyliczyli, że marszałek Senatu na pokładzie samolotu pojawiał się średnio... co trzy dni. Zdarzało się, że Bogdan Borusewicz kursował z Warszawy do Gdańska i tego samego dnia wracał do Warszawy. Albo przylatywał z Gdańska do stolicy i wracał tego samego dnia do domu. Takich jednodniowych rejsów odbył ponad 300 – ujawnia "Super Express". Czy wszystkie loty były służbowe?

",,**,,", 20.03.2019 17:06

A po co tam ten czarnuch z różowym beretem na łebie???

Eco, 20.03.2019 16:57

Oj Beatka wstydź się

xpek, 20.03.2019 16:45

Podczas dwóch lat sprawowania urzędu premier Beata Szydło aż 77 razy latała wojskową CASĄ z Warszawy do swojego domu w Brzeszczach. Kurs takim samolotem w obie strony to koszt ponad 34 tysięcy złotych. Beata Szydło korzystała z wojskowej CASY jak z powietrznej taksówki. Co nie tylko wygenerowało olbrzymie koszty, w przybliżeniu mogące wynieść nawet 1.3 mln złotych ale też wyłamuje się poza standardy wykorzystania samolotu przeznaczonego do celów wojskowych. Sprawę ujawniła "Rzeczpospolita", po tym jak poseł Nowoczesnej Krzysztof Truskolaski złożył interpelację w sprawię lotów Beaty Szydło. Sekretariat Ministerstwa Obrony Narodowej w odpowiedzi na zapytanie poinformował, że premier podróżowała w rodzinne strony CASĄ aż 77 razy. Można zatem w przybliżeniu ustalić, że takie podróże odbywała średnio raz na dwa tygodnie, przez dwa lata. Godzina pracy CASY, jak podał w 2010 roku Bognad Klich kosztuje 5,7 tys złotych. To jednak nie wszystkie opłaty. Jak wylicza "Rzeczpospolita" przybliżony koszt jednej podróży wynosił ponad 34 tysiące złotych.