Lewica chce, aby PiS przeznaczył 600 mln zł na Beskidzką Drogę Integracyjną

, Polityka, Wiadomości, 24.01.2020 12:20,
Szanse na to są małe...
Lewica chce, aby PiS przeznaczył 600 mln zł na Beskidzką Drogę Integracyjną
Trwają prace nad budżetem państwa na ten rok. Posłowie Lewicy zapowiedzieli zgłoszenie poprawek do budżetu. Wśród nich znalazły się także poprawki zaproponowane przez posła z Podbeskidzia Przemysława Koperskiego. Poseł zaproponował by więcej pieniędzy przeznaczyć m.in. na budowę Beskidzkiej Drogi Integracyjnej łączącej Śląsk z Małopolską (600 mln zł).

Jak uzasadniają, budowa Beskidzkiej Drogi Integracyjnej (droga ekspresowa S52) łączącej Bielsko-Białą z Krakowem jest obecnie kluczową dla regionu inwestycją. Aktualnie komunikacja pomiędzy Podbeskidziem i Małopolską odbywa się przez zakorkowane drogi lokalne i jednojezdniową drogę krajową nr 52. Wielu mieszkańców Podbeskidzia studiuje i pracuje w Krakowie, mając utrudniony dojazd do tego miasta. Złe skomunikowanie odbija się również na turystyce i liczbie wypadków drogowych


Na Beskidzką Drogę Integracyjną w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2014–2023 (2025) przewidziano ponad 4 mld zł. Jednak BDI figuruje tylko na liście rezerwowej. Planowanie inwestycji trwa już od 2008. Jest ona nieustannie odwlekana (w tej chwili rozpoczęcie prac przesunięto na nie wcześniej niż 2024 rok). Poseł Koperski chce zabezpieczenia środków w tegorocznym budżecie, aby przyspieszyć realizację budowy Beskidzkiej Drogi Integracyjnej.

Można jednak przyjąć, że PiS odrzuci tę poprawkę.

Niedawno Rafał Weber, przedstawiciel ministerstwa infrastruktury na pytania posła Marka Polaka (PiS) w tej sprawie odpowiedział:

"Odnosząc się do kwestii realizacji S52 tzw. Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, należy pamiętać o limitach finansowych określonych w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025 r.). Powyższy dokument rządowy określił priorytety inwestycyjne w zakresie rozbudowy infrastruktury dróg krajowych, które miałyby zostać zrealizowane do 2025 r.

Przedmiotowa inwestycja znajduje się na liście zadań planowanych do realizacji w ramach Programu jednakże jest poza limitem finansowym. Pomimo działań resortu infrastruktury, które doprowadziły do zwiększenia limitu finansowego (ustalanego w 2015 r.) ze 107 mld zł do 142,2 mld zł, nie jest obecnie możliwe zrealizowanie wszystkich zawartych w Programie inwestycji w obecnej perspektywie finansowej.

Podkreślam, że budowa drogi ekspresowej S52 jest uważana przez resort infrastruktury jako konieczna. Jednakże ograniczenia finansowe oraz stan przygotowania do realizacji powodują, że jest ona traktowana jako jeden z priorytetów na kolejny okres programowania, który rozpocznie się w 2021 roku"



Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: [email protected]

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

",,**,,", 25.01.2020 09:41

Co pis zrobil w sprawie BDI przez ostatnie 5lat?????????????

tomekx, 24.01.2020 19:14

Im więcej przedstawicieli innych parti w sejmie tym mniej szkodników z pisu

Zakolog, 24.01.2020 13:22

Chyba należy raz na zawsze zamknąć tę iluzję BDI. Aby powstała ta droga, musi dla niej być ekonomiczne uzasadnienie, ekonomiczne, a nie społeczne, czyli droga na którą trzeba wydać 4 miliardy ma gwarantować taki wzrost produktywności na obszarze jej przebiegu, który przynajmniej zrównoważy koszt kapitału użytego dla jej powstania. Jak zapewne wszyscy się orientujemy, taka możliwość nie występuje i w dającej się przewidzieć przyszłości nie wystąpi. Każdy polityk, czy to lokalny, czy ogólnopolski, który bredzi cokolwiek o tej drodze w oderwaniu od powyższego, czyni to wyłącznie w celu zwiększenia osobistego „kapitału”, który umożliwi mu zagarnianie Waszych nadwyżek z pracy, pod postacią własnego wynagrodzenia za nic nie robienie. Reguła ta po części dotyczy również profesorów uniwersyteckich, choć przeważnie w ich przypadku jest trochę bardziej elegancko opakowana :)