Z usług jakiego operatora komórkowego korzystasz?

Andrychów, Wydarzenia, wyświetleń: 1355
(red.) - 08.09.2010 15:00
Chodzi o Jerzego Fiszebrandta, właściciela 7 hurtowni papierosów na południu Polski. Jedna z nich znajduje się w Andrychowie. Była kilka razy podpalana, o czym informowały media.
"Gazeta Wyborcza" w swoim materiale opisuje kolejne włamania i podpalenia hurtowni należących do biznesmena. Opisuje też, jak mężczyzna dostawał listy z pogróżkami; grożono mu, że „może dostać kulę w łeb”.
Jak czytamy w gazecie, Fiszebrandt domyśla się, kto za tym wszystkim stoi. Przypuszcza, że to jego były pracownik. "Znał go od lat. Ufał do czasu, gdy wykrył, że w kasie brakuje 700 tys. zł" – czytamy w artykule.
GW opisuje bezradność organów ścigania wobec kolejnych włamań i podpaleń. Kilka lat temu mężczyznę podejrzanego o podpalenia nawet zatrzymano i przedstawiono mu zarzuty, ale proces nie może się rozpocząć, ponieważ podejrzany przedstawia zaświadczenia, z których wynika, że jest chory. Prokuratura i sąd są bezradne - dowiadujemy się z artykułu w GW.
Ilustracją do tekstu w gazecie jest zdjęcie Fiszebrandta, a pod nim wypowiedź biznesmena: „Co jeszcze musi się stać, żeby ktoś mi pomógł?”.
źródło: Gazeta Wyborcza (8.09.2010)

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Nie masz jeszcze konta?! Zarejestruj się teraz!

Chopie, w Kętach facet poderżnął gardło żonie i co? ano nic, ma się dobrze, je, i odpoczywa za nasze podatników pieniące, bo się okazuje że jest walnięty na umyśle. A Ty liczysz na pomoc policji i prokuratora, ta kobieta też liczyła, ale się przeliczyła. Masz kasę z handlu trucizną to zainwestuj w osobistą ochronę i będziesz spał spokojniej, a to że podpalają, to dobrze ubezpiecz i już.















