Spór pomiędzy przewoźnikami. Dlaczego powiat na to pozwala?

, Gospodarka, Wiadomości, 01.06.2019 14:30, DK
Czy jedna z firm próbuje zniszczyć konkurencję? Z obu stron padają mocne słowa.
Spór pomiędzy przewoźnikami. Dlaczego powiat na to pozwala?

Chodzi o sytuację przewoźników na trasie Wadowice-Stryszów-Kalwaria Zebrzydowska, czyli o firmy ALBATROS oraz TRANS ILONA. Sprawa jest skomplikowana, jak twierdzą właścicielki owych firm, busy BAKO jeżdżą niezgodnie z przepisami ruchu drogowego oraz niezgodnie z wszelkiego rodzaju obostrzeniami prawnymi dotyczącymi transportu publicznego.

Zmienianie tabliczek informujących, gdzie jedzie dany bus, jazda niezgodnie z trasą, nierespektowanie godzin przyjazdów/odjazdów, wysadzanie pasażerów na środku drogi, a w końcu cena (1 zł!), która zdaniem przewoźników, jest próbą zniszczenia wszelkiej konkurencji na tej trasie.

Spór jednak zaczął się wcześniej, w rozmowie z nami pani Beata Cichoń, właścicielka firmy ALBATROS stwierdziła:

Zostałam zaproszona na spotkanie przez Wójta gminy Przeciszów, który bardzo mnie prosił, żebym zainteresowała się linią komunikacyjną Przeciszów Nawracanie – Oświęcim przez Dwory II. Do listopada 2018 r. linia ta była obsługiwana przez przewoźnika BAKO Józef Skubis”. W drugiej połowie listopada 2018 r. przewoźnik ten powiedział, że jak go gmina nie będzie dotowała to on rezygnuje z linii i dzieci nie będą czym miały dojeżdżać do szkoły. Ponieważ był jedynym przewoźnikiem obsługującym tą trasę mógł sobie pozwolić na taki szantaż. Bo był to szantaż. Albo pieniądze albo od 01 grudnia nie będzie dojazdu do Oświęcimia. Wójt stanowczo odmówił, że nie ma takiego prawa, bo nie jest użytecznością publiczną, i BAKO zrezygnował z linii komunikacyjnej. Wtedy wójt wyszedł do mnie z propozycją obstawienia linii na której już nie jeździł żaden przewoźnik. Kierując się zasadą, że przewoźnik jest dla pasażera, a nie odwrotnie, zgodziłam się. I wtedy zaczęły się problemy(...)Pan Skubis zaczął mi się odgrażać, kazał mi zejść z Przeciszowa, żeby mógł wyłudzić pieniądze z gminy w wysokości 7400 zł i jednocześnie zapłacić tą sumę, bo przeze mnie jest już stratny. Jeżeli go nie posłucham to mnie zniszczy, czyli wykończy moją firmę. Obstawi mi Stryszów i skończy mnie na tej linii. Ponieważ się nie zgodziłam, bo dałam słowo wójtowi Przeciszowa, że zabezpieczę mu linię, a dla mnie moje słowo ma ogromne znaczenie, to zaczął wprowadzać swoje groźby w czyn. W taki sam sposób zachował się wobec gminy Brzeźnica, gdzie zastosował formę szantażu na linię przez Łączany. Więc nie jest to jego pierwsze takie zachowanie w stosunku do gmin."


Po kilku miesiącach, właściciel firmy BAKO zaczął kompletować uzgodnienia na korzystanie z przystanków, które są potrzebne do złożenia wniosku o zezwolenie na linię komunikacyjną. Po złożeniu wniosku na linię Wadowice – Kalwaria Zebrzydowska przez Stryszów, Stronie do Starostwa Powiatowego w Wadowicach, pracownik Starostwa sprawdzając wniosek pod względem formalnym, wysłał do gmin Wadowic, Stryszowa i Kalwarii Zebrzydowskiej zapytanie o uzgodnienia powyższego wniosku.

Wójt Stryszowa rozpatrując wniosek firmy BAKO o wjazd na teren jego gminy uzgodnił negatywnie jego wniosek. Uzasadnił to faktem, że linia jest w pełni zabezpieczona, że kursuje już trzech przewoźników i nie ma zapotrzebowania na kolejnego. Powołał się na art. 22a ustawy o transporcie drogowym. Chciał uniknąć nielegalnej walki konkurencyjnej, która byłaby zagrożeniem dla mieszkańców jego gminy i innych uczestników ruchu drogowego. Miał świadomość że jest to trudny teren, górzysty z ostrymi zakrętami i tym bardziej jest to niebezpieczne a ponadto mając w pamięci zachowanie właściciela firmy BAKO i jakość oferowanych usług, tym bardziej nie był tej firmie przychylny.

W takiej sytuacji Starostwo musiało odmówić wydania takiego zezwolenia.

- Nie można powiedzieć że pracownik Starostwa był z tego powodu zadowolony. Widać, że mu zależało, żeby Pan Skubis dostał to zezwolenie, co dało się odczuć przy kolejnym wniosku. Pan Skubis mocno atakował urząd gminy w Stryszowie i jego pracowników.

Ale wpadł na pomysł, jak pominąć opinię wójta. Tak bardzo chciał wejść na linię, że szukał wszelkich możliwych sposobów. I udało mu się. Złożył kolejny wniosek tym razem nie do Starostwa Powiatowego w Wadowicach, a do Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie. Przedłużył linię o miejscowość Zator w celu przebiegania linii komunikacyjnej przez dwa powiaty i zgodnie z prawem zezwolenie w takim wypadku wydaje Marszałek Województwa Małopolskiego, a uzgodnienia wydają Starostwa Powiatu Oświęcimskiego i Wadowickiego. I tu był pewny, że nie będzie żadnych problemów. Złożył wniosek do Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, a oni wysłali wezwania o uzgodnienia do Starostw - mówi nam pani Beata Cichoń

- Bardzo duże poparcie ma przewoźnik BAKO w obecnym burmistrzu miasta Wadowice. Podczas kampanii wyborczej robili wspólne zdjęcia na tle busów BAKO. Dlatego Pan Burmistrz teraz bardzo dba o interesy osób, które mu pomagały w kampanii. Podczas rozmowy z Panem Burmistrzem Kalińskim, który zawiadomił nas że jest bardzo na tak, czyli bardzo chętnie wyda pozytywne uzgodnienie przewoźnikowi BAKO na wjazd do Stryszowa, nie analizując kompletnie czy jest to konieczne i jakie będą tego skutki, miałyśmy odczucie, że wręcz mu na tym zależy - kwituje rozmowę pani Beata Cichoń.

Co dalej z busami na trasie Zator-Wadowice-Stryszów-Kalwaria? Czy musi dość do tragedii na przeładowanej linii? Pani Beata próbowała się skontaktować z burmistrzem Wadowic Bartoszem Kalińskim, jednak wolne terminy na spotkanie z burmistrzem zaczynają się... we wrześniu.

Zobaczcie nagranie z naszej prowokacji dziennikarskiej:

  • Kierowca nie wydał biletu od razu, dopiero po wielokrotnych prośbach

  • Brak cennika

  • Rozmowa przez telefon

  • Wydawanie biletu w trakcie jazdy. Czy to jest bezpieczne?

W nagraniu również stanowisko właściciela BAKO, który zarzuca wójtowi korupcję.

Jak ustaliliśmy, sprawa była zgłaszana do Urzędu Marszałkowskiego, do Inspekcji Transportu Drogowego i na Policję, jednak żadna z tych instytucji nie dopatrzyła się nieprawidłowości.

Jak to się dzieje, że instytucje od których zależy bezpieczeństwo pasażerów, nie widzi uchybień a wręcz nie potrafi ich znaleźć, skoro wystarczy tylko wejść do pierwszego busa i znaleźć co najmniej 5 poważnych błędów.

Zapytaliśmy o opinię adwokata Duszana Storto:

Przepisy ustawy o transporcie drogowym w sposób jasny i precyzyjny określą obowiązki przewoźnika, który świadczy usługi regularnych przewozów osób na terenie kraju. Do takich ustawowych obowiązków przewoźnika, wskazanych m.in. w art. 18b ustawy o transporcie drogowym zalicza się między innymi korzystanie z pojazdów spełniających odpowiednie wymogi techniczne, podawanie do publicznej wiadomości wszystkich rozkładów jazdy przewoźnika poprzez zamieszczenie ogłoszeń na wszystkich przystankach i dworcach, na których realizowany jest przewóz, czy wreszcie pobieranie od pasażerów należności za dany przejazd zgodnie z cennikiem i wydanie pasażerowi biletu będącego potwierdzeniem wniesienia opłaty.

Przewoźnik nie może w sposób dowolny realizować przejazdu, w zależności od liczby pasażerów lub ich braku, a także ich docelowego miejsca przewozu. Zezwolenie wydane przewoźnikowi przez odpowiedni organ określa szczegółowo zarówno przebieg trasy przewozów oraz miejsca początkowe i docelowe każdego z realizowanych przejazdów. W przypadku przewozu regularnego, zezwolenie udzielone przewoźnikowi określa również poszczególne miejscowości, w których znajdować się będą przystanki. Ustawa o transporcie drogowym w art. 20a przewiduje możliwość powstania odstępstw od ustalonych w zezwoleniu reguł przewozu i umożliwia przewoźnikowi zrealizowanie danego przewozu w zakresie innym niż wynika to z zezwolenia. Odstępstwa takie są jednak możliwe tylko w przypadku wystąpienia niezależnych od przewoźnika okoliczności na trasie przejazdu takich jak awarie sieci, roboty drogowe, blokady drogowe, powalone na jezdni drzewa czy też podmyta jezdnia. Wydarzenia takie w sposób obiektywny uniemożliwiają przewoźnikowi przewóz osób, na z góry ustalonej trasie. Wszystkie inne odstępstwa od trasy ustalonej wcześniej w wydanym zezwoleniu są zabronione.

Dodatkowo nie realizując niektórych obowiązków przewidzianych przez zarówno ustawę o transporcie drogowym, przewoźnik lub jego kierowca mogą się narazić na konsekwencje wykraczające poza wskazaną ustawę. Taka sytuacja może mieć miejsce w przypadku nie wydania przez przewoźnika bądź jego kierowcy potwierdzenia wniesienia opłaty za przewóz w postaci wydruku paragonu z kasy fiskalnej. Nie wykonanie takiego obowiązku poza konsekwencjami przewidzianymi z ustawie o transporcie drogowym, powoduje również ryzyko poniesienia odpowiedzialności karnoskarbowej za wykroczenie skarbowe, o którym mowa w art. 62 kodeksu karnego skarbowego.

Nie wolno również zapominać o tym, że przewoźnik który realizuje przewóz osób z naruszeniem obowiązków ustawowych, a także nie realizujący w sposób należyty obowiązków fiskalnych, tj. przede wszystkim obowiązku wydawania pasażerów paragonów za przejazd, może również popełniać w sposób pośredni czyn nieuczciwej konkurencji. Działania takie uderza bowiem w konkurencyjne firmy przewozowe, które nie mogą sobie pozwolić na osiągnięcie takie stopnia rentowności swoich działań, jakie osiąga przewoźnik naruszający przede wszystkim obowiązki fiskalne lub realizujący je w sposób nienależyty".


Zobacz także

Napisz komentarz

Redakcja mamNewsa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy Internautów. Prosimy o kulturalną dyskusję i przestrzeganie regulaminu portalu. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane. Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu. Wszelkie problemy z funkcjonowaniem portalu, usterki, uwagi, zgłoszenia błędów prosimy kierować na: kontakt@mamNewsa.pl

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Brak komentarzy