Z usług jakiego operatora komórkowego korzystasz?

Region, wyświetleń: 1829
Jarosław Gawęda - 04.01.2010 16:35
Celem dyrektywy było zlikwidowanie rewii mody w szkołach i zwiększenie bezpieczeństwa. Jako uczeń gimnazjum z przykrością stwierdzam, że cel ten nie został osiągnięty w ŻADNYM, nawet najmniejszym stopniu.
Jednolite uniformy zaczęły obowiązywać od 1 września 2007 roku, lecz uczniowie i niektórzy rodzice protestowali przeciwko rozporządzeniu już dużo wcześniej. Na nic jednak zdały się protesty. Projektanci mody zaczęli obmyślać różnorakie fasony, a rodzice przyglądali się z politowaniem. Później zakłady krawieckie ruszyły pełną parą licząc zyski. Nam, UCZNIOM, szkoły dały jedynie możliwość wyboru kroju, lecz wiadomo, że jakby nie było, zawsze będzie źle. I tak oto uczniowie z niesmacznymi minami zaczęli chadzać w mundurkach jak za dawnych lat.
Dlaczego mundurki to całkowity NIEWYPAŁ? Gdyby na uniform składała się dolna i górna część ubioru, to być może rewia mody zostałaby zlikwidowana. Tymczasem dziewczyna z wyższych sfer zrobi sobie makijaż (zresztą niedozwolony), ubierze do tego koszulkę za kilkadziesiąt złotych, krótką spódniczkę, a na koniec mundurek. Nie widać zamożności, hę? Jeśli nie, to zapraszam do szkolnych sklepików gdzie „kasiaste” dzieci kupują co w rękę wpadnie, oraz na parkingi na pokaz luksusowych samochodów.
Patrząc na to od strony uczniów, których rodzice ciężko pracują, by na koniec miesiąca dostać 800zł, za co trzeba wyżywić kilkoro dzieci i zapłacić rachunki, to tutaj ustawa również poległa. Biedy nie da się zakryć jak zmarszczek i przebarwień na twarzach celebrytów. Rozbieżność pomiędzy bogaczami, a biedakami w szkołach nadal jest niezmienna.
Widząc, że uniformy nie poprawiają sytuacji w szkołach, sejm 13 czerwca 2008 roku przyjął nowelizację ustawy dotyczącą zwolnienia uczniów z obowiązku noszenia jednolitego stroju. Nadal jednak władza pozostała w rękach dyrektorów, którzy mogli mundurki usunąć ze swojej szkoły lub pozostawić. Niektórzy dali swoim uczniom następujący wybór:
- mundurek obowiązujący dotychczas
- albo ubrania w kolorze czarnym, granatowym lub brązowym
Jak mówi sam premier Tusk - Polska jest liderem w walce z kryzysem, więc niby dlaczego rodziców miałoby nie stać na zakup swym pociechom ubrań z tej palety kolorów? Jeśli spojrzeć na jednolitość koloru ubrań uczniów wszystkich klas z gimnazjum i podstawówek, to stwierdzam, że jednokolorowe są tylko klasy 1-3 szkoły podstawowej.
Tak oto marzenie Romana Giertycha, a zaraz potem jego kariera na stanowisku ministra edukacji legły w gruzach. Pozostały jedynie „niedopały” w niektórych szkołach i barwne hasła powypisywane pod jego adresem na przystankach.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Nie masz jeszcze konta?! Zarejestruj się teraz!

2010-01-06 22:32:29 - porquejaa
Mundurek, ani ubrania w kolorze czarno-granatowym -żadna z tym opcji nie ma szans przyjąć się w naszych czasach, nie przy "takiej "młodzieży..Poczekajmy na kolejne "genialne"pomysły:)
Giertych, prawicowy konserwatysta, wyobrażał sobie, że wprowadzi równość obywateli (na początek tych młodych ;-) ) za pomocą mundurków. Tymczasem równość to mrzonka, utopia. Najlepiej widać to pod wspomnianym przez autora tekstu sklepikiem...
spoko, Giertychy i Leppery już nam chyba nie grożą.
A mundurki? Może pan minister miał jakiegoś znajomego w zakładzie krawieckim. Na pewno akcja z mundurkami do dziś napędza obroty w tego typu firmach w całym kraju. Byle szmata kosztuje 30-,40 zl. Jesli nie więcej. Więc to jest niewątpliwy plus. Ludzie wykładają w sumie niewielką kasę ale przez te te setki firm w całym kraju ma zlecenia.
Tak samo z innymi pomysłami różnych ministrów, które spadają na obywateli. Coś zawsze napędza kasę komuś. Ma to swoje plusy i minusy
pozdrawiam , współczuje tym, co muszą te szmaty nosić codziennie
Myśle, że o tym, iż mundurki to będzie jeden wielki niewypał, wiedział o tym nawet sam pan Roman - bo przecież ile się o tym huczało w telewizji ( i o to właśnie chodziło) - tylko niestety zamiast słupki popularności iść w górę, szanownego pana z grzywką przyciętą od garnka już nie ma w sejmie.
Niestety prawda wygląda tak, że każdy nowy minister edukacji przychodzi do pracy, siada za swoim nowym tronem i myśli, myśli i jeszcze raz myśli - jak się tu pokazać z dobrej strony premierowi, żeby przy pierwszych roszadach za brak inicjatywy nie wylecieć na zbity... I tak co nowy minister to nowe pomysły - niestety coraz głupsze. Była zmiana systemu edukacji (wprowadzenie gimnazjów), byly mundurki, ostatnio zmiana listy lektur. Za niedługo znowu wybory i strach pomyśleć czym wykaże się nowy minister => by było się...głupszym.















